Pedały MFG Crosswind – recenzja (6*)

Uzasadnienie 320 Euro wydanych na gadżet do symulatora zwykle jest trudne. Ale nie tym razem. MFG Crosswind zmieniły moje doświadczenie symulacji bardziej niż jakiekolwiek inne urządzenie.

Nie sposób się uwolnić od rozważań finansowych. Cena tych pedałów odbiega od rynkowych standardów. Thrustmastery (T.Flight Rudder Pedals) to koszt 400 złotych. Lepiej oceniane Pro Flight Rudder Pedals Saiteka (Logitecha) to 500-600zł. A tu trzeba dać 320 Euro i jeszcze zapłacić za przesyłkę (kolejne 18 Euro). Za co w takim razie płacimy dodatkowe kilkaset?

Na produkt można zerknąć na stronie MFG

mfg-crosswind-rudder-pedals-2.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-3.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-4.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-5.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-6.jpg

Precyzja

Wszystko co napiszę niżej ma znaczenie, ale jeden czynnik jest ważniejszy niż pozostałe. Pedały MFG Crosswind kupujemy dla wyjątkowej precyzji sterowania samolotem lub helikopterem. Jej źródła bardziej bardziej stechnicyzowani upatrują w wykorzystanych potencjometrach opartych na czujnikach Halla. 4096 pozycji robi wrażenie. Ja źródło precyzji widzę w samej konstrukcji pedałów.

Zacznę jednak od tego, czym dla mnie jest precyzja pedałów. 4096 pozycji czujnika dobrze brzmi, ale w praktyce – nie przekazuje istotnej informacji. Zresztą – moje doświadczenia z innymi pedałami pokazują, że 4096, 1024, czy nawet 256 pozycji to jedynie puste liczby. Dlaczego? Spójrzcie na pedały. Droga ruchu pedałów to jakieś 10 centymetrów między skrajnymi położeniami. 5 centymetrów do przodu i do tyłu od położenia środkowego. Przy 4096 pozycjach daje to 410 pozycji na centymetr. 4,1 pozycji na milimetr. Jedną pozycję na około ćwierć milimetra. A teraz zróbcie eksperyment. Przesuńcie leżącą na ziemi linijkę o wybrany dystans. Na przykład: 38 milimetrów. Stopą. Udało się? A może przesunęliście o 39? O 40? 41? 42? Mnie się nie udało osiągnąć milimetrowej precyzji nawet jeśli przesuwałem linijkę starannie i z uwagą. O precyzji sięgającej czwartej części milimetra nie ma nawet co mówić. Czemu służy ten eksperyment? Próbuję pokazać, że w precyzji urządzenia nie chodzi jedynie o liczbę możliwych położeń (choć oczywiście większa liczba w niczym nie przeszkadza). Eksperyment z linijką ma pokazać też coś innego.

Spróbujcie tę samą linijką przesunąć o centymetr. Nadal stopą oczywiście. Bez żadnego poprawiania – jednym ruchem. Udało się? Spróbujcie też na innej powierzchni – gdzie opór będzie większy lub mniejszy. Udało się? Podejrzewam, że nie.

Ale im gładsza powierzchnia – tym większą precyzję można uzyskać.

Konstrukcja – przewaga łożysk

Podobnie jest z pedałami – przesuwają je stopami musimy pokonać opór łożyska, sprężyny, ewentualnie jakiś prowadnic. I w tym miejscu między MFG Crosswind i wymienionymi pedałami konkurencji jest istotna różnica. Produkt Thrustmastera ma ślizgi podpierające oba pedały – przesuwają się po prowadnicach. Tworzywo sztuczne ślizgów i gładki metal prowadnic mają zapewnić możliwie niskie tarcie. Thrustmaster nawet nazywa to S.M.A.R.T – Sliding Motion Advanced Rail Track. Niestety – im większe obciążenie (im silniej nogi opierają się na pedałach) tym większy opór. W dodatku opór jest wyraźnie nierówny wzdłuż prowadnic – więc ruch może być szarpany. Do jakiejkolwiek precyzji daleko. Saitek w swoich Pro Flight Rudder Pedals (25-50% droższych od Thrustmasterów) wybrał rolki podpierające pedały. Ruch jest bardziej płynny, ale… nadal niedoskonały. I z czasem coraz gorszy – im więcej kurzu wokół rolek tym bardziej szarpią. W MFG Crosswind rozwiązano problem zupełnie inaczej.

Konstrukcja pedałów opiera się na centralnej podstawie, w której zamontowano ramiona podtrzymujące na dwóch łożyskach. Same pedały oparte są na tych ramionach (kolejne łożyskach – po dwa na każdą stronę). Dzięki zastosowaniu wysokiej jakości łożysk – wpływ obciążenia na opory ruchu jest niemal wyeliminowany. Efekt – łożyska pozwalają na płynny ruch – proporcjonalny do przyłożonej siły.

mfg-crosswind-rudder-pedals-7.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-8.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-9.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-10.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-11.jpg

Regulowany opór

Druga przewaga w precyzji ruchu wynika z możliwości regulacji oporu.

W samolocie pedały nie mają mechanizmu środkującego – ich pozycja i obciążenie zależy od sił działających na ster kierunku. Tych sił nie czujemy latając na symulatorze, więc jakiś mechanizm przywracający położenie centralne jest przydatny. Zwykle jest to prosta sprężyna. Im bardziej wychylamy pedały – tym bardziej rośnie naciąg i siła środkująca ich położenie.

To będzie miało szczególne znaczenie w helikopterach i tylko nieco mniejsze – w samolotach lotnictwa ogólnego. Czasem wirtualnemu pilotowi może zależeć na silnym centrowaniu pedałów (tak latam samolotami wojskowymi i akrobacyjnymi). Większe siły zwiększą szybkość reakcji pedałów (powrotu do ustawienia środkowego). Zwiększą również precyzję gwałtownych ruchów (łatwiej wyczuć określone położenie). Przeciwne wymagania będą mieć wirtualni piloci helikopterów, w których pedały muszą być wychylone przez dłuższy czas (np. przy starcie, lądowaniu). W zawisie ruch pedałami to zmniejszanie i zwiększanie wychylenia – ale pedały niemal nigdy nie wracają do położenia środkowego. W takiej sytuacji większe siły to większe utrudnienie.

Regulacja MFG Crosswind to kwestia przekręcenia nakrętki luzującej lub naciągającej sprężynę. Kilka obrotów robi ogromną różnicę.

mfg-crosswind-rudder-pedals-12.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-13.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-14.jpg

Jeśli zmiana nie jest dość precyzyjna to można zamocować śrubę w innym punkcie – zmieni się długość ramienia dźwigni, na której sprężyna jest zamontowana i charakterystyka oporu.

Ale to nie wszystko! Sprężynę można zmienić na słabszą.

Jeśli regulacja siły sprężyny nie wystarczy, to pozostaje jeszcze jedna opcja – wymiana prowadnicy mechanizmu – krzywej kierującej centrowaniem pedałów. Drobne różnice w kształcie zwiększają lub zmniejszają wyczucie punktu środkowego i zmieniają opór przy wychyleniu. Jedni użytkownicy mogą preferować krzywą o silnie zaznaczonym środku, inni wybiorą delikatniejsze akcentowanie centralnego położenia (to mój wybór). Dwie krzywe są dostarczane z pedałami. Trzecia (profil pośredni) może być zamówiona za dodatkowe 12,50 Euro.

Konkurencyjne pedały nie dają porównywalnych możliwości regulacji. Thrustmastery są nieregulowane, w Saitekach możliwa jest zmiana napięcia sprężyny.

mfg-crosswind-rudder-pedals-15.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-16.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-17.jpg

Jakość wykonania

W dotyku sprawiają wrażenie drewna, ale nie do końca. Co to w takim razie jest? Krótkie poszukiwania w sieci dają odpowiedź – kompozyt na bazie żywic fenolowo-formaldehydowych. To materiał o dużej sztywności i odporności na uszkodzenia. Po ukształtowaniu poddaje się obróbce mechanicznej, ale jest odporny na ciepło (w przeciwieństwie do plastiku).

Te cechy widać w pedałach. Wszystkie elementy wykonane są z trzynastomilimetrowej płyty wycinanej na obrabiarce numerycznej. Taka płyta nie odkształci się pod naciskiem (pedały Saiteka i Thrustmastera uginają się delikatnie pod stopą) i z punktu widzenia użytkownika zachowują się jak stalowe. W dotyku sprawiają wrażenie „ciepłego” drewna.

Elementy z kompozytu łączone są imbusowymi śrubami o sporej średnicy (klucz jest dostarczony), więc nie obawiam się przekręcenia gwintu ani wyrobienia gniazda.

Również elementy metalowe sprawiają wrażenie trwałych, wręcz przewymiarowanych. Przykładowo – sprężyna odpowiadająca za opór głównej osi pedałów jest kilkukrotnie dłuższa niż w pedałach Saiteka. Sprężyny hamulców wykonano z dużo grubszego materiału niż te u Saiteka i Thrustmastera. O ile nie martwię się zbyt o trwałość tych komponentów w żadnych ze wspomnianych pedałów, to możliwość ich regulacji jest nieporównywalna.

mfg-crosswind-rudder-pedals-18.jpg

Ergonomia

MFG Crosswind pozwalają mi komfortowo oprzeć stopę rozmiaru 43. Pozostaje zresztą zapas – pewnie na dwa numery buta. Dobre oparcie to oczywiście zaleta sama w sobie, ale liczy się tu przede wszystkim możliwość wygodnego naciskania hamulców. Im większy pedał – tym dłuższa dźwignia, a zatem kontrola nad sensorem bardziej precyzyjna. Ta precyzja ma szczególne znaczenie dla latających na symulatorze, w którym nie odczuwamy w żaden sposób fizycznych skutków działania sterów. Dla porównania – Thrustmaster wg opisu producenta pasują do butów w rozmiarze 45. Kiedy kładę stopę (43) bez buta – palce wystają.

Płaska powierzchnia jest wygodna niezależnie od obuwia (lub braku obuwia). W Thrustmasterach specyficzny profil nie pasuje do mojego rozmiaru stopy. Saiteki tego problemu nie mają.

Ergonomiczny jest również rozstaw pedałów. Dzięki produktowi Thrustmastera mam porównanie z pedałami ustawionymi wąsko – komfort ich użycia jest zdecydowanie mniejszy. Rozstaw MFG Crosswind wydaje mi się niemal naturalny (niemal – są minimalnie szersze niż moje zwykłe ustawienie nóg pod biurkiem).

Nacięcia pod palcami i piętą zwiększają przyczepność pedałów. I świetnie zbierają kurz, ale czyszczenie nie jest trudne. Zresztą wycinana płyta pod tym względem też przewyższa elementy z wtrysków plastikowych – utrzymanie Crosswindów w czystości też mi przychodzi łatwiej (a od trzech miesięcy Crosswindy leżą tuż obok czekających na nowy dom Thrustmasterów)

Możliwość konfiguracji

O regulacji oporu głównej osi już pisałem. Oprócz tego konfigurowany może być jeszcze kąt podniesienia pedałów oraz opór hamulców (czyli opór osi każdego pedału). Wystarczy kilka minut i klucz (ten sam, którym składamy pedały) i hamulce są dostrojone do naszych potrzeb.

mfg-crosswind-rudder-pedals-19.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-20.jpg

Zamówienie, dostawa, montaż

Pedały zamawiamy u producenta z dostawą kurierem z Chorwacji. MFG Crosswind produkowane są seriami, a na stronie za każdym razem podawany jest termin najbliższej wysyłki. Zwykle nie trzeba czekać na nie dłużej niż miesiąc.

Możliwa jest płatność PayPalem lub zwykłym przelewem. Dostawy do Polski realizuje DHL.

Produkt dostępny jest w dwóch kolorach – jasno-szarym i ciemno-grafitowym.

Cena to 256 Euro plus VAT. Czyli 320 Euro.

Pedały dostarczane są w opakowaniu dobrze zabezpieczonym styropianem. Powierzchnie pedałów oraz dystanse utrzymujące pedały w odpowiedniej odległości od ściany trzeba przykręcić (klucz i śruby w zestawie). Montaż zajął mi kilka minut. Po podłączeniu do komputera należy pobrać oprogramowanie kalibrujące i wykonać automatyczną kalibrację (nie wiem czy to jest konieczne – wykonałem zgodnie z instrukcją bez sprawdzania innych możliwości).

Mam dwie uwagi, które mogą przydać się ewentualnym użytkownikom. Dystanse są opcjonalne. Jeśli pedały stoją stabilnie – można je sobie podarować. Można też przykręcić, żeby nie zginęły. Jeśli ściana jest niedaleko, a podłoga jest śliska – polecam je. Projektant dobrze to wymyślił i dystanse nie pozwalają pedałom dosunąć się do ściany w sposób ograniczający ich ruchy.

Druga uwaga dotyczy podstawy. Jak wspomniałem – w przeciwieństwie do Saiteków i Thrustmasterów MFG nie mają podparcia samych pedałów. To może wpłynąć negatywnie na ich stabilność (nie można ich obsługiwać jedną nogą – obie muszą leżeć na pedałach, żeby te się nie przewracały). Jeśli potrzebujecie zwiększyć stabilność – warto dodać im podstawę (rozważałem kawałek sklejki szeroki na 60-80 centymetrów). Ostatecznie podstawy moim nie dodałem i nie widzę takiej potrzeby u siebie. Ale zostawiam to jako sugestię. Otwory montażowe w MFG Crosswind są przewidziane.

mfg-crosswind-rudder-pedals-21.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-22.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-23.jpg

MFG

Producent tych pedałów, Milan Simundza, zajmuje się również produkcją mebli i mam wrażenie, że produkt końcowy ma taki trochę sznyt dobrze wykonanego mebla – to widać w jakości, ergonomii i w wykończeniu. Milan pochodzi z rodziny z tradycjami lotniczymi i same jest pilotem (300 godzin). I entuzjastą symulatorów.

Jak sam mi napisał – pierwsze pedały stworzył dla siebie, niezadowolony z tych, których używał.

… nigdy nie mogłem wziąć udziału w porządnej walce kołowej z pierwszej wojny światowej z tamtymi pedałami. Szczególnie w moim ukochanym DR1, w którym orczyk jest krytycznie ważny. Szukając nowych pedałów, nie znalazłem nic godnego uwagi, przynajmniej nie w cenach, które były w zasięgu. To było koło 2007 roku i globalny kryzys już trwał, zmniejszając znacznie liczbę zamówień w naszej firmie meblowej. I nagle miałem czas i zapał by zrobić sobie pedały. I zrobiłem. Polatałem z tym pierwszym modelem jakiś czas, ciągle je modyfikując, wyrzucając jedne części i wymieniając je na nowe, aż doszedłem do czegoś co działało nieźle… Ale, potem stwierdziłem, że można je poprawić znacznie, więc zrezygnowałem z pierwszego modelu i zrobiłem coś kompletnie nowego… tak koło 2009-2010… poprawiałem je stale. Jednego razu znajomi wpadli do mnie spróbować lotów wg przyrządów na moim symulatorze – tak dla wprawy. I ich te pedały zwaliły z nóg. To oni przekonali mnie, że można je robić też dla nich, a potem dla innych też. Zmodyfikowałem je jeszcze, żeby dobrze wyglądały, żeby można było je wytwarzać w większej liczbie (na początku to była jednorazowa produkcja). I zaskoczyło. Ludzie dostrzegli korzyść jaką daje mój produkt i w miarę jak kolejni kupowali je, fama się rozchodziła i staliśmy się standardem dla pedałów lotniczych.

Tłumaczenie i redakcja – WP.

Standard na rynku

Zanim zdecydowałem się na MFG długo zastanawiałem się, czy potrzebuję tak drogą zabawkę. Decyzja nie była łatwa – wcześniej długo używałem Saiteka X52 z pionową osią, która zastępowała pedały. Pewnie dalej bym go używał, gdyby nie bardzo dobrze zrobione helikoptery w DCS. Oś Z drążka wystarczy na ogół w lataniu samolotem, ale w helikopterze… to marny substytut. Coraz więcej czasu spędzałem też w samolotach wojskowych. I nagle precyzja korekty kierunku za pomocą steru kierunku oznaczała różnicę między trafić albo nie trafić. I, jak Milan wspomniał w wiadomości do mnie, poważna zabawa w walkę kołową (ja preferuję drugą wojnę światową, ale efekt jest podobny) bez porządnych pedałów nie ma większego sensu.

Pierwszym krokiem dla mnie był zakup tańszych pedałów. „Nie muszę mieć najdroższego sprzętu” – racjonalizowałem. Zaakceptowałem plastik, zaakceptowałem mały rozmiar. Ale nie zagrało. Czasem czułem przewagę nad Saitekiem (nogami łatwiej utrzymać wychylone pedały przez kilka minut – np. w zawisie UH-1 Huey), ale czasem czułem jakbym cofnął się do czasów gry na klawiaturze (skrętny Saitek potrafił być bardziej precyzyjny w walce powietrznej!).

Zacząłem czytać o pedałach. I wniosek był jasny – wszędzie tam, gdzie ludzie poważnie podchodzili do kontroli nad maszyną w dyskusji pojawiały się właśnie te. I wszyscy je chwalili.

Diametralna zmiana

Te opinie oddawały rzeczywistość.

Przejście na pedały MFG Crosswind najbardziej poczułem latając UH-1 Huey w DCS. Lekki helikopter pozbawiony systemów wspomagających w największym stopniu wymaga precyzyjnej kontroli. O ile wcześniej moje loty były mocno koślawe – teraz są poprawne. Zmiana była skokowa.

Crosswind świetnie sprawdzają się również w lotach małymi samolotami w P3D i samolotami wojskowymi w DCS. Ale to nie jedyne zastosowania. Latając 747 też cieszę się z większej kontroli kierunkowej – w tym wypadku największą wartość pedały pokażą podczas kołowania. I na podejściu z wiatrem bocznym oczywiście.

Na produkt można zerknąć na stronie MFG

mfg-crosswind-rudder-pedals-1.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-19.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-15.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-13.jpg mfg-crosswind-rudder-pedals-7.jpg
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.