Bornholm X – Vidan Design – recenzja 5*

Oszczędne, ale solidne i estetyczne. Tak kojarzą mi się duńskie lotniska. Bornholm pozbawiony jest ozdobników i wymyślnych kształtów. Nie traci na tym, a funkcjonalnie przewyższa wiele innych lotnisk.

W skrócie – 5*

  • bardzo dobra sceneria lotniska i miasta Ronne;
  • świetna lokalizacja w relacji do innych ciekawych lotnisk;
  • nie dopatrzyłem się wad.

Bornholm w sklepie internetowym Vidan Design

Recenzja

Wydawałoby się, że to proste – wymalować oznaczenia miejsc postojowych większą czcionką – będą lepiej widoczne. W Danii stosuje się chyba największą. Kołowanie tutaj (choć płyta nie jest szczególnie skomplikowana) jest dzięki temu jeszcze łatwiejsze. Organizacja dróg kołowania to też udany kompromis między kosztami, a potrzebą. Płyta położona w pobliżu zachodniego końca pasa łączy się z nim dwoma utwardzonymi drogami kołowania – nie będzie więc konfliktu między samolotem przygotowującym się do zajęcia pasa (backtrackiem) i tym, który wylądował. Żeby skrócić czas zajęcia pasa przez samoloty general aviation dodano trawiastą drogę kołowania łączącą się z pasem w 1/3 jego długości. W scenerii, tak jak w rzeczywistości, rozpoznajemy ją po biało niebieskich pachołkach wyznaczających jej granice. Trawiasty pas dla szybowców rozciąga się od tej drogi kołowania na wschód – wzdłuż głównej drogi startowej. W scenerii, tak jak w rzeczywistości, pozostaje nieoznaczony – rozpoznamy go po innym odcieniu przystrzyżonej trawy.

O popularności Bornholmu wśród pilotów małych samolotów może zaświadczyć liczba maszyn na płycie general aviation. 20 mil, które dzielą Bornholm od wybrzeża Szwecji to dystans, który może pokonać nad wodą nawet bardziej ostrożny pilot jednosilnikowego samolotu. Bardziej odważni (albo bardziej ufni w sprawność swojej maszyny) zdecydują się na loty do Niemiec i Polski (50-60 mil).

Wśród maszyn odwiedzających Bornholm na drugim biegunie znajdą się samoloty pasażerskie wielkości 737 (rzadko). Jeśli preferujecie większe maszyny – największą, która lądowała tutaj był Lockheed C-141 Starlifter amerykańskiego lotnictwa. Czterosilnikowy transportowiec rozmiarem przypomina 767. Z Bornholmu poleciał do Gdańska przewożąc żołnierzy uczestniczących w natowskich ćwiczeniach nad Bałtykiem. Ślad manewrów wojskowych znajdziemy również w scenerii – w porcie Ronne autor zacumował amerykański niszczyciel i krążownik. Latając nad wyspą przypominam sobie relacje z Baltops, w których takie okręty uczestniczyły.

Rønne

Skoro już wspomniałem o porcie, warto rzucić okiem na miasteczko, które już z daleka zwraca uwagę jednolitymi w kolorze i stylu dwuspadowymi dachami krytymi dachówką. Zabudowa jest niska – często to tylko parter przykryty dachem wyższym niż kondygnacja, którą kryje. Na ile znam duńską architekturę – tekstury budynków autor (Duńczyk) musiał wykonać na podstawie zdjęć zrobionych w kraju. Choć mocno powtarzalne – nadają Ronne urok niewielkiego duńskiego miasteczka. Powtarzalność nie jest tu wadą – podziwiać je będziemy odlatując lub przylatując na położone niedaleko lotnisko. Procedury ochrony przed hałasem obowiązują – jeśli zastosujemy się do nich, na Ronne będziemy spoglądali z wysokości co najmniej 2000 stóp.

Obok okrętów w porcie znajdziemy również kilka statków, kutry rybackie i zatłoczoną przystań jachtową. Bornholm jest popularnym przystankiem w bałtyckich rejsach żeglarzy z Niemiec, Polski, Danii i Szwecji.

Tuż obok portu uwagę turystów zwrócą Kościół św. Mikołaja i latarnia morska – Rønne Fyr. Ta część Ronne wykonana jest najdokładniej – inne budynki nabrzeża Rønne Lystbådehavn również wykonano, więc rozpoznamy charakterystyczny beczkowy dach budynku o przedziwnie ściętej bryle oraz budynek, w którym znajduje się wypożyczalnia Avis (choć samej wypożyczalni w scenerii już nie ma).

Niestety przyszpitalne lądowisko helikopterów nie zostało potraktowane w żaden szczególny sposób. Również budynek położonego na obrzeżach Ronne szpitala mógłby otrzymać specjalnie wykonany model. Zamiast ceglanego budynku w scenerii widzimy szare hale. Tym niemniej – lądowisko jest zauważalne w fotoscenerii i można się pokusić o lądowanie na nim.

EKRN Bornholm/ Rønne

W drodze na lotnisko warto zwrócić uwagę na sporą dziurę na wschód od miasta. Tutaj produkuje się asfalt. Odkrywka faktycznie jest dość głęboka, więc nie należy jej traktować jak błędu w scenerii.

Tuż przed pasem 11 autor odtworzył kolonię domków letniskowych. Nie jestem przekonany, czy taka lokalizacja jest najlepszym miejscem na wypoczynek wakacyjny. Samoloty startujące przeważnie z 29 w tym miejscu akurat lecą na niskiej wysokości z pełną mocą silników. Ale faktycznie są tu takie domki. A Vidan Design ma już wprawę w tych wykonywaniu – podobne (bardzo popularne w Danii osiedla) znajdowały się również w pobliżu innych wykonanych przez developera lotnisk.

Lądując zwróćcie uwagę na poszerzenia pasa w pobliżu obu progów. To przygotowane miejsca montażu lin hamujących dla samolotów bojowych. Typowe rozwiązanie lotnisk wojskowych (ratunek dla maszyn z uszkodzonymi hamulcami przy lądowaniach i dla maszyn przerywających start) w Danii stosowane jest na wszystkich lotniskach – pozostałość po zimnej wojnie, podczas której Dania stałaby się krajem frontowym gdyby wojna zmieniła się w gorącą.

Liny zwykle są zdemontowane. Rozciągnięte uniemożliwiają lądowania małych samolotów. Każda z lin (po jednej na każdym końcu pasa) ma 7 centymetrów grubości i podtrzymywana jest
gumowymi dyskami kilka centymetrów nad pasem. Cessnę 172 taka lina mogłaby zatrzymać łapiąc (i zapewne łamiąc) podwozie. W przypadku ćwiczeń wojskowych liny są rozciągane, a lądowanie cywilnych statków powietrznych wymaga specjalnego pozwolenia.

Po drugiej stronie lotniska – również tuż przed pasem znajduje się miasteczko Arnager. Procedury ochrony przed hałasem nakazują wykonywanie zakrętów po minięciu go. Układ miasteczka i wygląd budynków bardzo mocno przypomina te, które można podejrzeć na zdjęciach. Niedaleko w morze dryfuje kuter rybacki. Wydaje mi się, że to model wykonany specjalnie dla scenerii.

Kilka słów należy powiedzieć o teksturach. Szczególnie w oknach budynków lotniska rzuca się w oczy, że są one wykonane na podstawie zdjęć. Przewijające się w tych zdjęciach raz po raz odbicie tej samej osoby sugeruje nawet, że wykonał je autor (co zresztą skądinąd wiem). To rozwiązanie daje realistyczny wygląd okien (w dzień odbicia, w nocy wgląd we wnętrze budynków), ale może nie całkiem zgadzać się z warunkami (w końcu widzimy odbicia, które widział autor, a nie widzimy np. naszego samolotu kołującego w stronę budynku). Ja to rozwiązanie lubię.

Nocne oświetlenie lotniska jest ładne, choć nie całkiem trafione – pole rzucanego światła nie pokrywa się z reflektorami na masztach. Detal mało istotny.

Nad lotniskiem należy uważać na latające mewy. To zresztą typowe dla lotnisk nadmorskich.

Bornholm w świecie P3D

Duże znaczenie dla wrażeń, które odbieram korzystając ze scenerii ma jej faktyczna użyteczność, na co wpływ ma możliwość wykorzystania w lotach, które wykonuję. Bornholm pod tym względem plasuje się w czołówce – wyspa jest świetnie położona (w relacji do innych scenerii), a developer konsekwentnie rozwija linię duńskich lotnisk więc zarówno loty krajowe jak i zagraniczne (tu mamy szeroką ofertę innych developerów) są możliwe.

Istotne uwagi techniczne

Sceneria zawiera modele i tekstury wykonane specjalnie dla każdej pory roku. Niestety nie wszystkie przełączają się odpowiednio do daty. Chcąc polatać w zimie, jesienią lub wiosną należy skorzystać z konfiguratora, który podmieni tekstury (w folderze P3D / Vidan Design / Bornholm X / Manual).

Ponieważ opis produktu nie zawiera mapy zasięgu scenerii to muszę tu zaznaczyć, że sceneria obejmuje lotnisko i miasteczko Ronne. Reszta wyspy pozostanie w scenerii domyślnej. Global z openLC ładnie łączą się z Bornholm X.

Podsumowanie – 5*

Bornholm był celem moich lotów zanim jeszcze pojawiła się dobra płatna sceneria tego lotniska. Ze scenerią Vidan Design latam tu częściej.

Bornholm w sklepie internetowym Vidan Design