UH-1H Huey (DCS) – recenzja cz. 2 – awionika i nawigacja

Urządzenia radionawigacyjne UH-1H w DCS to jeden z ciekawszych zestawów jakie miałem okazję testować w symulatorach. Często jednak nieprzydatny.

Nawigacji nie można rozpatrywać w oderwaniu od misji. Ocena ma dwie warstwy – techniczną (o tym później) i praktyczną – czy jesteśmy w stanie wykonać zaplanowane zadanie.

TL;DR – w skrócie

Mam kłopot z nawigacją w Huey. Kłopot z ograniczeniami, jakie nakłada ten helikopter i świat DCS. Z drugiej strony – przy dobrze przygotowanej misji sprzęt radionawigacyjny w UH-1H pozwala mi cieszyć się symulowaniem lotów, które opisali we wspomnieniach z Wietnamu piloci U.S. Army. I za to Huey w DCS bardzo cenię!

Hue Detachment 282 Assault

Hipotetyczny scenariusz zainspirował Bob Ford („Black Cat 2-1: The True Story of a Vietnam Helicopter Pilot and His Crew”). Ostatnie dni grudnia 1967. Załoga slicka (Huey w wersji transportowej – uzbrojony jedynie w karabiny maszynowe w drzwiach) należącego do 282 Assault (kompanii śmigłowców szturmowych) leci z Hue do Da Nang i z powrotem. Typowy lot dostawczy, w którym przy okazji mają przerzucić kilku żołnierzy do Quang Tri. Chwilę po odlocie z Da Nang zostają wezwani do rannego. Wyrzucają pasażerów na najbliższym lotnisku (na ziemi spędzając 15 sekund sekund) i startują w kierunku pola walki. Pogoda jest fatalna, widzialność bardzo niska, leje. Do tej pory lecieli wzdłuż charakterystycznego (i dobrze im znanego) wybrzeża. Teraz mają znaleźć związany walką oddział gdzieś w dżungli. Pilot prosi żołnierzy, żeby przez przez radio odliczali do 10. Używa „FM homing” – naprowadzanie na transmisję radiową, które pozwala odnaleźć kierunek do nadajnika, który akurat nadaje. Stąd prośba o odliczanie. Pierwszy namiar pozwala zgrubnie określić położenie oddziału. Drugi (tym razem odliczanie do 5) pozwolił ustalić dokładny kierunek i po chwili wylądować na lądowisku oznaczonym dymem. Później drogę na lądowisko helikopterów medycznych wyznacza radiolatarnia NDB w Phu Bai. Od wezwania pomocy, do lądowania Huey na lądowisku medycznym minęło kilkanaście minut.

Z jednej strony to kontynuacja poprzedniego tekstu o tym do czego w ogóle Huey służy, z drugiej staram się pokazać, że urządzenia radiowe na centralnej konsoli mają ogromny sens. W tym wypadku, w locie na małej wysokości po rannych i z rannymi, umożliwiły przewiezienie żołnierza do szpitala. Bez odbiorników nawigacyjnych ten lot byłby pewnie niemożliwy.

Taki lot można wykonać w DCS!

Radionawigacja w UH-1H (w DCS)

Awionika Huey w DCS wykonana jest w wersji „wietnamskiej” – w kokpicie znajdziemy:

  • AN/ARC-51BX UHF Radio Set
  • AN/ARC-134 VHF Radio Set
  • AN/ARC-131 FM Radio Set
  • AN/ARN-82 VHF Navigation Set
  • AN/ARN-83 ADF Set
  • AN/APX-72 Transponder Set (model wykonano, ale transpondery nie są obsługiwane w DCS)

Pierwsze trzy urządzenia służą do komunikacji.

P3D-6.jpg

AN/ARC-51BX UHF Radio Set

Radio komunikacyjne AM pracujące w zakresie fal od 225.0 do 399.9 MHz. Służy do komunikacji (przede wszystkim) z lotnictwem wojskowym i wojskową kontrolą lotów. Panel kontrolny sugeruje możliwość wykorzystania jako dodatkowego źródła informacji dla radiokompasu (ADF), ale dostępny w DCS Huey nie jest wyposażony w urządzenie, które z tej opcji korzysta. Słusznie – to nie było typowe wyposażenie UH-1H, jedna pozycja selektora faktycznie powinna być niepodłączona. Także „feature”, a nie „bug”.

Dla zainteresowanych – starsze urządzenie ADF – AN/ARA-25 (z obrotową anteną) było popularne w starszych helikopterach i wielu samolotach. Nowsze AN/ARA-50 pojawiło się w dwusilnikowych UH-1N.

AN/ARC-134 VHF Radio Set

Nawet wojskowe UH-1 często latały w przestrzeni wykorzystywanej intensywnie przez samoloty cywilne, więc radio służące do komunikacji w paśmie lotniczym jest niezbędne. Typowo dla odbiorników wojskowych to urządzenie obsługuje szeroki zakres częstotliwości – od 116.000 do 149.975 MHz. Oczywiście również AM, co wpływa na jakość transmisji.

AN/ARC-131 FM Radio Set

Jeśli trzeba skontaktować się piechotą, wojskami pancernymi, czy innymi żołnierzami na ziemi (cywilami zresztą również) Radio FM będzie pomocne. Modulacja częstotliwości (FM) da lepszą jakość (jakość transmisji nie jest symulowana) w niewielkiej odległości od nadajnika. Sam zasięg radia jest jednak niższy niż w przypadku urządzenia AM, więc sprawdzi się tylko w pobliżu oddziału, z którym chcemy rozmawiać.

AN/ARC-131 FM jest również urządzeniem nawigacyjnym – wysyłając sygnały do wskaźnika CDI może pomóc ustalić kurs do nadajnika, którego transmisji w danej chwili słuchamy. Z tego sprzętu korzystałem wykonując opisany wyżej lot. Stroimy częstotliwość oddziału piechoty, który nadaje (to już trzeba skonfigurować w edytorze misji) i odpowiednio do wskazań igły na CDI skręcamy w prawo lub w lewo – aż igła ustawi się na środku wskaźnika.

Wynik poniżej – w gęstej mgle znalazłem HMMWV czekającego na medevac rannego żołnierza.

P3D-11.jpg

AN/ARN-82 VHF Navigation Set

Radio nawigacyjne w UH-1H to rozwiązanie typowe dla statków powietrznych z niezaawansowaną awioniką. Odbiera sygnały radiolatarni VOR i systemów ILS. Niestety AN/ARN-82 nie ma wbudowanego urządzenia DME. I nie znajdziemy tego urządzenia w UH-1H w DCS. Wrócę do tego za chwilę.

AN/ARN-82 wysyła sygnał do dwóch urządzeń – RMI (wskazówka pokaże radial, na którym jesteśmy) i CDI (wskaźnik pokaże odchylenie od wybranego radiala).

AN/ARN-83 ADF Set

Radiokompas. Dla kogoś bardziej zainteresowanego radionawigacją i starszymi rozwiązaniami (starszymi w porównaniu z urządzeniami pozwalającymi wbić częstotliwość i zapomnieć o sprawie) ADF w UH-1H będzie fajną zabawką… która wkrótce stanie się irytująca. Urządzenie może pracować w trybie automatycznym, anteny i pętli. Tryb automatyczny nie wymaga w zasadzie komentarza, może poza dostrzeżeniem, nie mamy do czynienia z igłą przyspawaną do namiaru, tylko wędruje ona w prawo i lewo wraz z drobnymi zakłóceniami, które pojawiają się na częstotliwości.

Ciekawiej się robi jeśli wejdziemy w tryb pętli (LOOP), czyli ręcznej obsługi anteny (pętli), dzięki czemu posłuchamy zmian siły sygnału w miarę obracania anteny. Brak sygnału oznacza odnaleziony kierunek.

Pewnym kłopotem jest szukanie częstotliwości. AN/ARN-83 wymaga ustawienia zakresu (200-400, 400-850, 850-1750), a następnie kręcenia pokrętłem aż do ustawienia odpowiedniej częstotliwości w polu… I to trwa. I trwa. I trwa. Nie znoszę ustawiania 395 jeśli mam zaczynać od 200kHz – wymaga to kręcenia rolką myszki przez jakąś minutę, kiedy jednocześnie pilotuję śmigłowiec.

Gdzieś przede mną znajduje się NDB, która mnie prowadziła w tym locie.

P3D-2.jpg

Odbiór sygnałów radiolatarni w DCS / UH-1H

Radiolatarnie w DCS / UH-1H działają… dziwnie. Piszę tu o DCS i UH-1H ponieważ w odróżnieniu od np. FSX i P3D działanie radiolatarni jest podzielone między symulator a dodatek (w FSX i P3D zasadniczo jest to symulowane po stronie platformy, a dodatek jedynie wyświetla wskazania).

Przykładowo testowałem ADF na lotnisku Gudauta koło Suchumi. Na 240kHz złapałem radiolatarnię oznaczoną literą L. Trochę zajęło mi jej znalezienie – to marker albo jak kto woli – radiolatarnia bliższa lotniska w Krasnodarze. Sęk w tym, że takie radiolatarnie mają bardzo małą moc. I nie powinienem jej łapać*.

  • – tu mała gwiazdka – oczywiście zdarzają się takie warunki propagacji fal tych częstotliwości, że i Władywostok mógłbym złapać. Ale to wyjątek, a nie reguła. I raczej nie przy bardzo małej mocy.

Kręcąc dalej na 250kHz łapię radiolatarnię podejścia lotniska Ordżonikidzewskaja. Znów NDB małej mocy, po drugiej stronie Kaukazu (góry nie blokują zupełnie odbioru tych fal, ale też nie sprzyjają propagacji).

Ale nic – kręcę dalej (zaczynałem od 200, 395kHz jest na końcu skali), ignoruję pojawiające się co chwilę sygnały i wreszcie mam – coś pika kiedy jestem blisko. Jakoś tak mniej wyraźnie. I ADF nie reaguje. Kod też się nie zgadza. *** ****. Czyli SH. Szukam na mapie i znajduję… radiolatarnię trasową na północ od Odessy. 900 kilometrów w linii prostej. SH nadaje na 389kHz – czyli muszę szukać wyżej. To jeszcze kilka kiloherców. *** ****. Mocno zdziwiony słyszę ten sam sygnał. Tym razem ADF wskazuje północ. Szukam znów po mapach. I jest coś, co niby pasuje. SH koło Rostowa. Wg Skyvectora powinna nadawać na 862kHz. W DCS działa na 396kHz. Jeszcze kilka poprawek i łapię „moją” lotniskową radiolatarnię na 395kHz. W słuchawkach pojawiają się kropki i kreski oznaczające XC.

Po co o tym piszę? Chciałbym Wam zwrócić uwagę na symulację NDB w wersji z czasów… przedelektronicznych. Analogowa skala tego radia jest mniej poręczna niż cyfrowe selektory nowocześniejszych urządzeń. I tu wsłuchanie się w kropki i kreski nadawane przez NDB jest jeszcze bardziej istotne – bez tego nie będziemy pewni, czy sygnał, który złapaliśmy doprowadzi nas tam, gdzie oczekujemy. Dobre wrażenie psuje mi nadmierna liczba radiolatarni, które mogę złapać. Za dużo! Sygnały są zdecydowanie zbyt silne i łapiemy namiary ze sporej części mapy.

Z drugiej strony – odległe radiolatarnie wypełniają w DCS eter, który powinien być pełen transmisji radiowych – każdą stację nadającą na falach długich lub średnich można złapać na radionamierniku (i znaleźć namiar na nadajnik). Stacji radiowych w DCS nie ma, więc pozostaje nam „tłok” wywołany innymi NDB. Jedyny mankament tej sytuacji to nierealistyczna symulacja – wystarczy ustawić częstotliwość małej lotniskowej NDB i można będzie do niej dolecieć ze sporej odległości. W rzeczywistości nawigacja jest nieco bardziej skomplikowana.

Podobnie jak NDB, również radiolatarnie VOR można łapać z wielkiej odległości. Często nie będą nam przeszkadzały góry* – błąd: sygnały VOR wymagają „pola widzenia” (line-of-sight), więc kiedy nadajnik jest zasłonięty górą – sygnału nie będzie. Zresztą nie tylko góry nie zawsze przeszkadzają – również zakrzywienie ziemi (realnie główny czynnik ograniczający zasięg VORów) w DCS nie jest przeszkodą. Pociesza jedynie to, że VORy nie mają zasięgu nieograniczonego. Najpierw znikają wskazania, następnie sygnał identyfikacyjny. Na mapie Kaukazu można nic nie usłyszeć. w Nevadzie nie znalazłem jeszcze VORa, którego bym nie usłyszał z drugiego końca mapy (ale nie zawsze dawał wskazania nawigacyjne).

Tu znów gwiazdka – nie wiem w jaki sposób w DCS jest to oprogramowane, ale latając w pobliżu gór i na małej wysokości, można stracić sygnał. Nie stracimy go w większej odległości od góry – co nadal jest błędem. Widać tu niestety pewną przypadkowość.

To, że słyszymy radiolatarnię, a na ADF lub RMI nic się nie dzieje jest też nie do końca prawidłowe. W zasadzie sygnał identyfikacyjny, którego słuchamy jest słaby i może łatwiej ulegać zakłóceniu, kiedy samą radiolatarnię będzie można namierzyć (między innymi dlatego mamy pokrętła GAIN i Volume). Tu nastąpiło odwrócenie sytuacji – namiary znikają, a identyfikator, nieco tylko zaszumiony, jest słyszalny.

P3D-1.jpg

Huey – radionawigacja w świecie DCS

DCS nie jest światem kompletnym. Twórcy DCS postawili na rozwój różnorodnych dodatków, które same w sobie są wykonane nieźle, świetnie lub doskonale. To sprawdza się na poziomie misji, które można utworzyć i wykonać realistycznie. Moim zdaniem bardziej realistycznie niż w przypadku innych symulatorów, a szczególnie symulatorów pełnego świata. Trudno wyobrazić sobie symulację lotu Boba Forda w P3D lub w XPlane. DCS na to pozwala.

Z drugiej strony dostaliśmy helikopter wyposażony mniej więcej tak, jak te wysłane do Wietnamu. UH-1H miały latać na małej wysokości w różnych warunkach pogodowych – podstawowym odbiornikiem nawigacyjnym był ADF, ze względu na dobry odbiór fal średnich i długich na małej wysokości. UH-1 miały też być podstawowymi helikopterami do treningu IFR w amerykańskiej armii. Dodano odbiornik VOR i ILS. Na potrzeby komunikacji z wojskiem zamontowano radio FM. Czegoś brakuje? DME.

A DME po prostu nie było! W momencie kiedy pierwsze UH-1 trafiły do armii certyfikowane urządzenie DME dla lekkich statków powietrznych nie istniało. Miało się wkrótce pojawić i z czasem trafiło do tych helikopterów – instrukcja UH-1H z lat 80. już omawia DME. Przeróbki i dodawanie tych urządzeń widać na zdjęciach – w wielu maszynach na całym świecie i w cywilnych u USA zamontowano typowe jednostki Bendixa i innych firm. Ale jak to się ma do DCS?

W DCS latanie z tym wyposażeniem to kłopot. NDB w USA wyszły z użycia (w dolnych 48 stanach – NDB dalej są wykorzystywane na Alasce). Na mapie Nevady nie znajdziemy żadnego takiego urządzenia. Nad Nevadą, wg przyrządów polatamy już tylko na VORy. Bez DME będziemy skazani na strojenie częstotliwości na kilka pomocy, żeby wyznaczyć pozycję. Albo na cierpliwe zliczanie pozycji wzdłuż radiala. Jedno i drugie raczej nieporęczne w helikopterze. Podejść wg przyrządów nie przećwiczymy zgodnie z aktualnymi mapami – wszystkie podejścia ILS i VOR na obszarze mapy Nevada wymagają DME. Dawniej podejścia wyglądały nieco inaczej, opierały się na VORach i NDB lub na VORach (bądź ILS) i markerach. Takie podejścia można znaleźć jeszcze gdzieniegdzie na Alasce. Ale to w P3D. W DCS Alaski nie ma. Na szczęście pogoda nad Newadą jest przeważnie dobra. Loty wg przyrządów będą rzadkością.

P3D-9.jpg

Kaukaz oferuje nam sporą siatkę NDB. I można by powiedzieć „no i fajnie”, ale to jedynie próba tylko zasymulowania warunków historycznych, bo kłopoty wrócą przy podejściach do lądowania – karty, które są dostępne dla lotnisk w DCS na ogół wymagają DME. Trudno się dziwić – w końcu są wzorowane lub powielają procedury aktualne – kiedy nikt nie wyobraża sobie latania tak wyposażonym śmigłowcem.

Mimo to korzystam z ILS na Kaukazie, wykonując realistyczne (podkreślam „realistyczne” ale nie „realne”!) podejścia wg NDB (jako IAF) i ILS – tak jak mogłyby być zaplanowane jeszcze dwie dekady temu. Kiedyś postaram się wydać swoje mapy takich podejść.

Nie mam jeszcze mapy Zatoki Perskiej, więc nie mogę ocenić jak sytuacja wygląda w tej przestrzeni powietrznej. Normandia za to jest wyłącznie VFRowa (brak pomocy nawigacyjnych).

Dobry zestaw, ale niedomaga

Mam kłopot z nawigacją w Huey. Kłopot z ograniczeniami, jakie na mnie ten helikopter w świecie DCS nakłada. Z drugiej strony – w dobrze przygotowanej misji sprzęt radionawigacyjny w UH-1H pozwala mi cieszyć się symulowaniem lotów, które opisali we wspomnieniach z Wietnamu piloci U.S. Army. I za to Huey w DCS bardzo cenię!

P3D-3.jpg