UH-1H Huey (DCS) – recenzja cz. 1 – wstęp i historia

Dźwięki wojny wietnamskiej zapadły mi w pamięć bardziej niż w przypadku innych wojen. Wietnam to hippisowska kultura i rock, i zaangażowane filmy, w których muzyka nie była jedynie ilustracją napięcia, ale tworzyła samodzielną ścieżkę narracyjną. Wietnam to „The House of the Rising Sun”, „Purple Haze”, „We’ve Gotta Get Out of this Place”. Ale najbardziej z Wietnamem utożsamiam piosenkę The Doors ze sceny otwierającej „Czas apokalipsy”. Piosenkę i rytmiczny dźwięk tnących powietrze łopat śmigłowca. Miarowe „łup, łup, łup” przebija się przez „The End”, tak jak przebija się przez Lot Walkirii Wagnera w innej słynnej już scenie. Odgłos przelatującego UH-1 robi za tło dla pokazującego z najgorszej strony wojsko Roberta Duvalla („I love the smell of napalm in the morning” w „Czasie apokalipsy”) i dla patriotycznych uniesień Mela Gibsona w „We were Soldiers”.

Huey – drugi najliczniej produkowany helikopter na świecie

Huey stał się symbolem, ale trudno żeby sprzęt wyprodukowany w liczbie ponad 16 tysięcy egzemplarzy się nim nie stał, szczególnie jeśli uczestniczył w konflikcie, który był tak (negatywnie, ale jednak) medialny jak wojna w Wietnamie. Szesnaście tysięcy wyprodukowanych daje UH-1 drugie miejsce w rankingu najliczniej budowanych helikopterów. Wielozadaniowy, łatwy w obsłudze i przyjemny w pilotażu, a nade wszystko relatywnie tani, zmienił sposób prowadzenia wojny. Helikoptery, w tym szczególnie Huey, pozwoliły przemieszczać duże oddziały bez oglądania się na teren, fatalną siatkę wietnamskich dróg i niemal niezależnie od przeciwdziałania przeciwnika. Helikoptery pozwoliły zaopatrywać wysunięte, a nawet odcięte oddziały. Helikoptery umożliwiły stworzenie nowego rodzaju wojsk aeromobilnych – kawalerii powietrznej, której oddziały (lekka piechota, artyleria i część pojazdów) przerzucane były z miejsca na miejsce śmigłowcami. O koncepcji, rozwoju i najsłynniejszej bitwie kawalerii powietrznej (Ia Drang) piszą Hal Moore i Joseph L. Galloway w „We Were Soldiers… Once And Young”. Film z Gibsonem jest możliwie wierną ekranizacją.

Zalety helikopterów w siłach zbrojnych można zauważyć nawet u zdecydowanych przeciwników wojny wietnamskiej. Jeśli u Michalea Herra („Dispatches”) widać gdzieś pozytywną fascynację Wietnamem to właśnie w opisach transportu lotniczego, z którego korzystał wraz z żołnierzami – możliwości jakie helikoptery dawały i rozmachu z jakim Amerykanie ich używali. Przerzut wojsk odbywał się według stałego schematu – lądowanie sił lekkich na wybranych polanach w dżungli, zabezpieczenie terenu i oczyszczenie otoczenia lądowiska z drzew (raczej za pomocą materiałów wybuchowych niż pił lub siekier) zakończone lądowaniem zaopatrzenia i broni ciężkiej dostarczonej ciężkimi Chinookami. W całej operacji Huey były kluczowe. To zresztą jedyny punkt styczny książek Moora i Herra. Obie zresztą polecam, jako doskonałe wprowadzenie do klimatu jaki oferuje dodatek do DCS. Tłumaczenie „Dispatches” („Depesze”) w zeszłym roku wydało wydawnictwo Karakter. Po tę książkę powinni sięgnąć przede wszystkim ci, którzy szukają klimatów Coppoli. Entuzjaści wojska pewnie lepiej odbiorą Moora i Galloway’a.

huey-38.jpg huey-32.jpg

UH-1 Huey – helikopter wielozadaniowy

Huey powstał na zamówienie amerykańskiej armii, która potrzebowała nowego helikoptera do ewakuacji rannych. W tej roli, w czasie wojny koreańskiej, sprawdzały się maszyny Bella z charakterystyczną kabiną przypominającą szklaną kulkę. Początkowo Huey mógł przewozić 4 rannych na noszach i sanitariusza. Przewoził ich w kabinie, co było znacznym postępem w porównaniu z wcześniejszym Bell model 47, który przewoził tylko dwóch rannych na noszach mocowanych po bokach kadłuba – w układzie znanym z serialu M*A*S*H.

Wczesna wersja, wykorzystywana zgodnie z planowanym przeznaczeniem do transportu rannych, trafiła do Wietnamu niemal od razu po wprowadzeniu do służby. W marcu 1962 57th Medical Detachment przetransportował swoje helikoptery przez Pacyfik. Wkrótce Huey otrzymały również jednostki bojowe.

UH-1 trafiły przede wszystkim do kompanii śmigłowców szturmowych i szwadronów kawalerii powietrznej. Oba rodzaje jednostek służyły do przerzucania piechoty i wspierania jej w czasie walki. Subtelne rozróżnienie polegało na najbardziej akcentowanym wysiłku – kompanie śmigłowców wykonywały na ogół duże, zaplanowane wcześniej operacje współpracując z piechotą oddziałów (na ogół batalionów), do których je przydzielono. Szwadrony kawalerii służyły jako jednostki rozpoznawcze, podejmując walkę w miejscu wykrycia przeciwnika – przede wszystkim korzystając z własnej (organicznej) piechoty. W realiach konfliktu zbrojnego zadania te były jednak wymienne.

huey-20.jpg huey-11.jpg huey-4.jpg

Oddziały korzystały z Huey w dwóch podstawowych konfiguracjach – slick i gun. Slick to helikopter pozbawiony uzbrojenia zewnętrznego (na ogół jednak wyposażony w karabin maszynowy w obu drzwiach). Służył do transportu piechoty i zaopatrzenia. Gun to skrót od „gunship” – śmigłowiec przeznaczony do wsparcia ogniowego oddziałów piechoty, uzbrojony w karabiny maszynowe i granatniki lub wyrzutnie rakiet niekierowanych. Choć każdy helikopter mógł być użyty w dowolnej roli (montaż uzbrojenia nie przedstawiał dużego problemu) to maszyny i załogi na ogół wykonywały takie same zadania w każdym locie. Tam gdzie pododdziały specjalizowały się – w roli guns używano wczesnych (krótszych) modeli UH-1, a do roli slicków przekazywano najnowsze – przedłużone. Z czasem w niektórych (krótkich) UH-1 latających w roli gunshipów wymieniano rotor na identyczny z zastosowanym w AH-1 Cobra, dzięki czasu helikopter zyskiwał na zwrotności. Później Cobry wyparły UH-1 z działań wsparcia ogniowego.

Do Wietnamu Amerykanie wysłali ok. 11800 helikopterów, w tym 7013 Hueyów. W czasie wojny wylatały ponad 7,5 miliona godzin (dane ograniczone – od 1966-75 roku). UH-1 zajmuje pierwsze miejsce rankingu statków powietrznych pod względem liczby wylatanych godzin w lotach bojowych – właśnie za sprawą wojny w Wietnamie (a to nie jedyny konflikt, w którym te maszyny uczestniczyły). Taka liczba lotów wiązała się ze stratami. Na 40 tysięcy pilotów, którzy latali helikopterami (wszystkich typów) w Wietnamie, 2202 zginęło. Zdecydowana większość (86%) ofiar to piloci kompanii śmigłowców szturmowych i szwadronów kawalerii powietrznej. Statystyki mówią, że miejsce na przednim fotelu UH-1 było najbardziej niebezpiecznym, jakie mógł zajmować Amerykanin w Wietnamie.

Poświęcenie załóg było docenione przez żołnierzy, których transportowali, którym zapewniali zaopatrzenie, wsparcie i w razie potrzeby – ewakuację. Amerykański piechur, w okresach nasilonych walk, uczestniczył w starciach średnio 2-3 razy w tygodniu. W tych samych warunkach załogi wykonywały po kilka ataków dziennie. Choć warunki życia pilotów i piechoty na froncie różniły się znacznie – piechurzy dostrzegali zaangażowanie lotników i animozje, które żywili w stosunku do pilotów samolotów, nie powtórzyły się w relacji z pilotami helikopterów. W szczególności doceniani byli piloci medevaców – śmigłowców ewakuacji medycznej. Nieuzbrojone ze względu na przepisy konwencji i oznaczone dużymi krzyżami na białym tle, więc tracące tak cenny w dżungli kamuflaż, stanowiły łatwiejszy cel. Mimo to załogi wykonywały zadania pod ogniem i to ich determinacji Amerykanie zawdzięczają tak niski odsetek śmierci od ran w walce.

huey-13.jpg huey-12.jpg huey-14.jpg

Przerwa na reklamę.

Ja też nie lubię reklam! Ale pomagają utrzymać bloga i tworzyć nowe materiały.

Jeśli nie chcesz widzieć tutaj reklam - odwiedź Patronite i pomóż uniezależnić CalypteAviation od reklam!

MEDEVAC

Rolę sprawnej ewakuacji medycznej świetnie widać w statystykach pokazujących relację zabitych w walce do rannych, którzy przeżyli. W czasie drugiej wojny światowej Amerykanie szczycili się doskonałymi statystykami – to efekt dobrego wyszkolenia sanitariuszy i doskonałego (relatywnie) wyposażenia punktów medycznych na froncie. W Korei było jeszcze lepiej, a w Wietnamie znów poprawiono wynik. Lepsze statystyki w Korei zawdzięczano przede wszystkim mobilnym szpitalom MASH. Mała odległość od walk i ustabilizowana (od 1951) linia frontu pozwalały na szybką ewakuację rannych. Tam gdzie w grę wchodziły większe odległości i trudny teren – wykorzystano helikoptery. W Wietnamie akcent przeniósł się bardzo zdecydowanie na helikoptery, wzrosła też ich liczba (a więc dostępność). Z MASH zrezygnowano, na rzecz szybkiego transportu rannych do lepiej wyposażonych szpitali na tyłach. W Korei ewakuacja do MASH trwała 4-6 godzin (średnio). Dzięki helikopterom (przede wszystkim dzięki UH-1) typowy czas ewakuacji rannego spadł w Wietnamie do mniej niż godziny!

huey-16.jpg huey-5.jpg

Command and Control

Nawiązania do Czasu Apokalipsy nie są całkiem bezpieczne, bo akurat scena ataku kawalerii powietrznej zawiera sporo błędów, ale jedno pozytywnie zwraca uwagę (i jest akurat prawidłowe) – helikopter ppłk. Kilgore’a krąży wokół wioski z dowódcą przyglądającym się sytuacji z powietrza.

Wybrane UH-1 w każdej operacji służyły jako helikoptery dowodzenia. W tej roli wykorzystywano i slicki, i gunshipy (odpowiednio do dodatkowych zadań przewidzianych dla danej maszyny). Taki helikopter, z oficerem wywiadu lub zastępcą dowódcy jednostki, która brała udział w walce (dowódca zwykle lądował z żołnierzami na ziemi) koordynował działania, zapewniał ciągłość transmisji radiowych między polem walki, bazą oraz kolejnymi helikopterami zmierzającymi w stronę bitwy. Często dowodził też wsparciem z powietrza.

huey-21.jpg huey-18.jpg

Polecane dodatki

Kupując dodatki we Flight Sim Store po kliknięciu jednego z tych linków wspierasz CalypteAviation. I nic Cię to nie kosztuje - FSS przekazuje 3% każdej transakcji.

Carenado - Cessna C337H Skymaster HD Series for FSX/P3D A2A - Wings of Power 3: Spitfire A2A - Wings of Silver B377 Stratocruiser Lotus Simulations - L-39 Albatros Carenado - Cessna C208B Grand Caravan HD Series FSX/P3D
Pacific Islands Simulation - Atolls of Tuvalu Pacific Islands Simulation - Marshall Islands Vidan Design - Danish Airfields X - Endelave Vidan Design - Danish Airfields X - Nordborg Vidan Design - Sonderborg X
Aerosoft - Professional Flight Planner X (Download) A2A - Accu-Feel v.2 AL&S: Global FSX Enhancement REX - REX4 Texture Direct HD with REX Soft Clouds HiFi Tech - Active Sky 2016 Full Version for FSX

Nie tylko Wietnam

Wykorzystanie UH-1 przez Amerykanów nie kończy się w Wietnamie. Huey brały udział w późniejszych konfliktach – z czasem w ich rolę weszły Blackhawki (transport) i AH-1 Cobra (jeszcze w Wietnamie i w późniejszych konfliktach) oraz AH-64 (Irak, Afganistan).

Argentyna użyła swoich UH-1 w czasie wojny o Falklandy. Realizowały zadania transportowe i poszukiwawczo-ratunkowe.

Australijskie maszyny oprócz walk w Wietnamie uczestniczyły w lotach w ramach sił pokojowych na Synaju.

huey-24.jpg huey-23.jpg huey-15.jpg

Filipińskie Huey brały udział w walkach z partyzantami i zagrały rolę w Czasie Apokalipsy.

Izrael używał swoich podczas konfliktów jedynie w roli transportowców (nie znalazłem informacji o wykorzystaniu bojowym). Część izraelskich śmigłowców trafiła do Rodezji w ramach nie całkiem uczciwej transakcji omijającej embargo.

Liban używał przerobionych UH-1 jako bombowców. Podobne modyfikacje przeszły maszyny Salwadoru, ale te nie były wykorzystywane bojowo.

W Rodezji, kupione z obejściem embarga (oficjalnie maszyny zostały zakupione przez prywatną firmę z Singapuru, po czym ku zdziwieniu wszystkich pojawiły się w ogarniętej wojną Rodezji), wykorzystano między innymi w operacjach Rhodesian Light Infantry. UH-1 zastąpiły mniejsze Alouette, dzięki czemu każdy z helikopterów biorących udział w akcji mógł przewozić więcej oddziałów (jeden oddział – „stick” to 4 żołnierzy). Interesujące w takich walkach jak rodezyjskie (szczególnie w kontekście DCS!) jest to jaką przypadkową zbieraninę tworzyły ich siły zbrojne. Rodezyjska lekka piechota zwykle korzystała z samolotu obserwacyjno-szturmowego (Cessna Skymaster uzbrojona w karabiny maszynowe, lekkie rakiety lub lekkie bomby), transportowca (DC-3) i helikopterów – właśnie Alouette, a później ex-izraelskie UH-1. Nie wiem czy to rozwiązanie dotrwało do czasów UH-1, ale pierwotnie jeden z helikopterów latał w roli gunshipa uzbrojony w poniemieckie działko 20mm (takie, jakich dużo wcześniej używano w Messerschmittach i Focke-Wulfach, ale w tym wypadku pochodzące z powojennej produkcji francuskiej).

huey-36.jpg huey-33.jpg huey-31.jpg

Pierwszy helikopter, który zestrzelił samolot

Oficjalna wersja tej historii jest zarazem wersją nieoficjalną, bo rzecz dotyczy CIA, działań nie całkiem legalnych i takich, których w zasadzie nie było. Z tym, że jednak były. Po tym absurdalnym wstępie spróbujmy naświetlić co właściwie wydarzyło się 12 stycznia 1968 roku na granicy Wietnamu i Laosu (w którym Amerykanów nie było).

Na szczycie Phou Pha Thi, raptem 125 mil od stolicy północnego Wietnamu, Hanoi, pracownicy Lockheed Aircraft Corporation założyli niewielką stację radarową, która przez następne kilka miesięcy monitorowała loty nad położonym nieopodal Wietnamem Północnym. Przy okazji radaru używano do naprowadzania samolotów na cele w i nad Wietnamem. Typowa w tamtych czasach robota CIA, znaczy, no, tego… Lockheed Aircraft Corporation. Łatwo się domyślić, że Wietnamczycy z północy nie byli tą sytuacją zachwyceni, ale stacja znajdowała się na terenie Laosu i była trudno dostępna. Potrzeba było więc czegoś ekstra.

Wybór padł na samolot An-2, których kilka przystosowano do zadań specjalnych. Pod skrzydłami podwieszono wyrzutnie rakiet, w podłodze kabiny zamontowano komorę bombową, z której można było wyrzucić przerobione odpowiednio pociski moździerzowe. Akurat to było potrzebne by zniszczyć delikatny radar, prowizoryczne pomieszczenia mieszkalne i jeśli misja zakończy się dużym sukcesem – zabić obsługę. An-2 w stronę celu poleciały na małej wysokości, między górami, ukrywając się przed amerykańskimi radarami.

I akcja mogłaby skończyć się sukcesem, gdyby nie (cytuję) „obrona przeciwlotnicza” i „przechwycenie samolotów”. Przede wszystkim An-2 nie zidentyfikowały celu poprawnie, więc większość amunicji wystrzelono w przypadkowe punkty. Obrona przeciwlotnicza, wg amerykańskich relacji, miała składać się z pojedynczego Taja zatrudnionego przez… no wiecie przez kogo, który wystrzelił w stronę nadlatujących cały magazynek AK. Na nieszczęście (dla Północnych Wietnamczyków) w okolicy latał również helikopter CI… przepraszam, chodzi oczywiście o prywatną i nie mającą nic wspólnego z rządem USA firmę Air America. Na pokładzie śmigłowca znajdował się jeden AK, ale na szczęście magazynków było więcej. I tak uzbrojony Huey ruszył do walki zestrzeliwując najpierw jeden, potem drugi samolot. Nie jest jasne, czy drugi spadł ze względu na uszkodzenia, czy na skutek utraty siły nośnej kiedy UH-1 leciał niewiele nad nim.

huey-6.jpg huey-3.jpg

Jak to się ma do Digital Combat Simulator?

Opisuję tak szeroko te przykłady wykorzystania Huey w różnych konfliktach, żeby pokazać w jaki sposób można wykorzystać ten dodatek w DCS. Oprócz kampanii, która jest dołączona do UH-1 i kampanii, którą można kupić (Argo) właściwie wszelkie możliwości są otwarte dzięki edytorowi misji. I tutaj ograniczenia terytorialne nie mają aż tak dużego znaczenia – w tej chwili DCS oferuje różnorodny teren na mapie Kaukazu (od nadmorskiego i równinnego, po wysokie góry – z terenami przejściowymi pomiędzy). Jeśli zależy nam na patrolowaniu rzek (na wzór lotów marynarki USA) – i te się znajdą. Ci, którzy wolą pustynię mają obecnie do wyboru Bliski Wschód i Nevadę. Normandia oferuje gęsto zarośniętą równinę – to kolejne miejsce do budowania misji.

Od użytkownika zależy co z Huey zrobi, ale jeśli interesują Cię loty bojowe to moim zdaniem najlepiej zacząć od lektury wspomnień z Wietnamu lub (trudniej dostępnych) relacji z Rodezji. Wczucie się w klimat powtarzalnych ataków powietrznych, w których pilot zużywał ogromne ilości amunicji zadając niewielkie (ale po skumulowaniu jednak istotne w skali konfliktu) straty przeciwnikowi pozwoli skonstruować realistyczne misje. Jeśli wolisz dreszczyk emocji – zawsze możesz spróbować działań, do których Huey nie był przeznaczony – np. ataków na cele, które mają obronę przeciwlotniczą (ostrożnie!).

huey-37.jpg huey-24.jpg

Dobrze wymyślone misje pomogą też opanować ten statek powietrzny i dadzą silny bodziec do ćwiczeń, które pozwolą z maszyny wyciągnąć wszystko, co się da. I to pozwoli się cieszyć również „spokojnymi” lotami transportowymi. Szczególnie jeśli te loty będą wymagały unikania zagrożeń lub wykazania się zręcznością w dostarczaniu zaopatrzenia na ciasne LZ (landing zones) lub podejmowaniu rannych z linii frontu.

Od zadań transportowych niedaleko do lotów cywilnych. Huey zapisał też karty historii służby w policji i firmach transportowych (pasażerskich i cargo). Jest też wykorzystywany w transporcie ładunków podwieszanych – to kolejne wyzwanie dla pilota – szczególnie w symulatorze, gdzie nasza świadomość sytuacyjna jest ograniczona.

Co dalej? Nawigacja!

W następnym odcinku skupię się na lataniu UH-1H z perspektywy pilota, który ma do pokonania określoną trasę i stara się (lub musi) wykorzystywać dostępne urządzenia nawigacyjne. Nie jest ich wiele, ale nie jest też całkiem pusto.

huey-10.jpg huey-8.jpg huey-7.jpg

PS. Dlaczego Huey?

UH-1 to oznaczenie, które śmigłowiec otrzymał we wczesnym etapie służby – zastąpiło oryginalne HU-1 po unifikacji oznaczeń armii, marynarki i lotnictwa, gdy wprowadzono jednolity system, korzystający z tej samej logiki w każdym rodzaju sił zbrojnych. W tym systemie H – helicopter znalazło się na początku, a U – utility, na drugim miejscu. HU-1 zdążyło zostawić w HUey swój ślad. Nikomu nie przychodziło do głowy nazywać tych maszyn Iroquois. Nieoficjalna nazwa chwyciła i już wkrótce zakłady Bell tłoczyły pedały śmigłowca z napisami HUEY.