fsx-18

Bronco X – Aerosoft – recenzja (5*) – cz. 1

OV-10 Bronco Aerosoftu. Kolejny świetny samolot wojskowy tego developera. Co w nim szczególnego? Silniki, systemy, wygląd. Gorąco polecam tę niecodzienną maszynę.

fsx-18

North American Rockwell OV-10 Bronco

Bronco czyli dziki lub narowisty koń. Nazwa nie najlepiej pasuje do OV-10 – samolotu co prawda niezwykle wszechstronnego, ale nie dość mocnego by wszystkie zadania wypełnić w 100%. Pusty mógłby jeszcze zasłużyć na miano narowistego, ale przy pełnym obciążeniu 2 x 715 koni mechanicznych to za mało.

Dwubelkowy kadłub z centralną sekcją mieszczącą załogę i ładunek nadaje OV-10 unikalny i łatwo rozpoznawalny kształt. Pomaga też dostosować maszynę do wszystkich misji, które miała realizować.

Konfiguracje

Standardowo Bronco ma dwuosobową załogę i przestrzeń ładunkową za kokpitem. Obserwator z tyłu jest opcjonalny i w wielu zastosowaniach nie jest konieczny, więc usuwając (łatwo demontowane) wyposażenie tylnej części kokpitu można zrobić z Bronko samolot do przewozu:

  • ładunków (3,200 funtów ładowności)
  • żołnierzy (6 uzbrojonych)
  • spadochroniarzy (pięciu)
  • rannych (dwóch pacjentów na noszach + medyk, pacjenci podróżowali jeden nad drugim)

Podstawowym zastosowaniem Bronco są operacje COIN (Counter Insurgency, czyli przeciwpartyzanckie). Samolot został stworzony do ataków na słabo wyposażonego przeciwnika z użyciem lekkiej broni – karabinów maszynowych i wyrzutni rakiet niekierowanych. Na potrzeby walki z helikopterami OV-10 przystosowano do przenoszenia rakiet powietrze-powietrze. To nie jest zresztą trudne – AIM-9 Sidewinder właściwie nie wymaga żadnej instalacji, celować można „na oko”, a o zablokowaniu celu rakieta informuje przez zamontowany w kokpicie brzęczyk. Pomimo takich możliwości, nigdy nie przewidziano środków obronnych – urządzeń zakłócających, wykrywacza promieniowania radarowego ani nawet flar. Te braki czynią OV-10 słabo przystosowanym do działań przeciw silniejszemu lub lepiej wyposażonemu przeciwnikowi. W efekcie – choć spisywał się nieźle nad Kolumbią (walka z kartelami narkotykowymi i lewacką partyzantką), lepiej lub gorzej nad Wietnamem (dały o sobie znać słabe silniki) – nigdy nie był poważnie rozważany w Europie i Niemcy (europejski użytkownik) kupili OV-10 jako holownik celów.

STOL / prawie STOL

Oryginalnie specyfikacja samolotu COIN dla amerykańskiego lotnictwa przewidywała bardzo dobre właściwości STOL (krótki start i lądowanie). W miarę rozwoju projektu część tych możliwości poświęcono na rzecz innych cech, jednak przy niewielkim ładunku nadal można wykonać krótki start i bardzo krótkie lądowanie. Jeśli zamierzacie tak latać to pamiętajcie, że dopuszczalna prędkość pionowa przy przyziemieniu wynosi 600 stóp na minutę na nierównej nawierzchni i 850ft/min na pasie utwardzonym. To zapewne pozostałość przystosowania samolotu do operacji z lotniskowców, a potężne podwozie, które znosi lądowania pokładowe pozwala również na operacje z nieprzygotowanych pasów startowych i dróg.

Krótkich lądowań (STOL) nie powinno się wykonywać przy masie większej niż 10,000 funtów. Z krótkimi startami sprawa jest bardziej skomplikowana. Choć oryginalnie samolot miał mieć takie możliwości i faktycznie zachowuje je przy niewielkiej masie – ładunek zdecydowanie ogranicza zdolność operacji z krótkich pasów. W jednej z relacji na temat użycia OV-10 znajduje się fragment porównujący rozbieg F-4 i OV-10 przy masie bojowej. Korzystniej wypadał obładowany bombami F-4 Phantom II, którego nikt normalnie nie kojarzy z operacjami z krótkich pasów. Problemem OV-10, który tu widać były silniki.

Napęd w postaci dwóch silników turbośmigłowych Garrett o mocy 715 koni mechaniczny daje OV-10 świetne możliwości w różnych warunkach. Niestety osiągi tych turbin znacznie spadają w wysokiej temperaturze i Wietnam dramatycznie obnażył ich słabość. Wiele spośród kilkudziesięciu straconych podczas tej wojny OV-10 przypisuje się właśnie zbyt słabym silnikom, które w warunkach bojowych nie pozwoliły załodze ominąć trudnego terenu lub wystarczająco szybko oddalić się ze strefy walk.

Aerosoft Bronco X

Zakup i instalacja

Opisuję produkt ze sklepu Aerosoftu w wersji do pobrania. Bronco X można kupić w wersji download za 30,96 Euro lub w wersji pudełkowej za 29,99 Euro + przesyłka. Obie wersje są dostosowane do FSX i P3D.

Instalacja wygląda identycznie jak w przypadku innych produktów Aerosoftu – instalator jest w pełni automatyczny, wymaga podania emaila użytego przy zakupie i indywidualnego klucza produktu.

Instrukcje

Po instalacji w folderze Aerosoft/Bronco X (w głównym folderze FSX) pojawiają się instrukcje OV-10 w języku angielskim i niemieckim, a w nich na 38 stronach opisano samolot, konfigurację w FSX oraz skrótowo (choć w zasadzie wystarczająco) systemy. W instrukcji znajdziemy również checklisty.

Instrukcje Aerosoftu budzą we mnie sprzeczne uczucia. Niektóre są świetne, inne dobre, a czasem trafiają się zupełnie przeciętne. Tę kwalifikuję gdzieś między dwiema ostatnimi grupami. Mimo wszystko 38 stron to za mało, żeby opisać tak ciekawy samolot, w którym developer wykonał ogromną pracę przy symulacji systemów. Mam wrażenie, że niektóre punkty zostały w pośpiechu dopisane lub skrócone. A szkoda – dokumentacja mogłaby być dużo bardziej pouczająca. Ja latając OV-10 posiłkowałem się instrukcją rzeczywistego samolotu.

Z instrukcjami można się zapoznać tutaj:

Repaint kit

Aerosoft przygotował repaint kit dla OV-10 – można go pobrać ze strony produktu.

Co dostaniemy?

Aerosoft przygotował Bronco w kilku wersjach wojskowych (wszystkie wersje wojskowe występują podwójnie – w barwach USAF i USMC – korpusu piechoty morskiej):

  • bez podwieszonego uzbrojenia (ale z małymi skrzydełkami, w których zamontowano 4 karabiny maszynowe)
  • CAS – Combat Air Support – karabiny maszynowe, bomby i rakiety pod skrzydłami
  • FAC – Forward Air Controller – rakiety i więcej rakiet (przede wszystkim do oznaczania celów dla atakujących samolotów)
  • long range – dalekiego zasięgu – z podwieszonymi trzema zewnętrznymi zbiornikami paliwa
  • training – z jednym zbiornikiem paliwa pod kadłubem

Samoloty USAF pomalowane są na szaro, piechota morska lata zielonymi.

Są też dwie wersje cywilne – samolot stowarzyszenia, pomalowany w barwy niemieckiej Luftwaffe (z podwieszonym zasobnikiem – celem) oraz maszynę kalifornijskich strażaków, którzy OV-10 wykorzystują jako samolot naprowadzający maszyny gaśnicze i koordynujący operacje powietrzne podczas gaszenia pożarów.

Z zewnątrz

Patrząc na Bronco trzeba się najpierw do niego przyzwyczaić. To nie jest ładny samolot. Nie jest też brzydki. Bronco jest… inny. Ta inność powoduje, że jest trudny w odbiorze, bo zaprzecza naszym intuicyjnym wyobrażeniom o samolocie. Konstrukcja w systemie dwu-belkowym wrzuca go w niewielką rodzinę takich samolotów, których najbardziej znanym przedstawicielem jest P-38. Ale gdzie pokracznemu i nieforemnemu Bronco do elegancji Lightninga?! Szczególnie z tyłu samolot wygląda tak, jakby czegoś mu brakowało. Ten kadłub mógłby być częścią jakiejś fajnej maszyny… ale konstruktor zdecydował się uciąć go w przypadkowym (estetycznie) miejscu i zakończyć mało eleganckim zaokrągleniem. Statecznik poziomy – potężna płyta rozpięta między belkami, wraz z nie mniej potężnym sterem wysokości wydają się skradzione z projektu samolotu o rozmiarze 3-4 razy większym od Bronco.

Ale to nie znaczy, że Bronco nie lubię. Przeciwnie – uwielbiam ten samolot, podobnie jak różne inne dziwadła. Ale czytając tę recenzję pewnie chcielibyście się dowiedzieć czegoś o modelu Aerosoftu.

Jednym z pierwszych pozytywnych spostrzeżeń był szczególik wspomagacza steru wysokości. Do klapek (są dwie oddzielne) na sterze wysokości poprowadzono cienkie pręty zaczepione do dwóch blaszek, między które wchodzi wspomniany pręt. Widać nawet, w którym miejscu ten pręt zwęża się przed mocowaniem trymera (i z drugiej strony – przed mocowaniem do statecznika poziomego). I powiem Wam, że to lubię w takich modelach. Tę szczegółowość! Jak pierwszy raz spojrzałem na ten statecznik i całą tę konstrukcję to pomyślałem – trymer. I koniec. A potem mnie naszło, że jakoś dziwnie ten trymer jest zbudowany – bo w sumie jak to ma działać, jeśli ewidentnie jest przyczepione na sztywno do statecznika i nie może się ruszać? Chwila szukania (od czego są realne instrukcje samolotu) i obraz się wyklarował – trymer schowany jest w środku steru wysokości i na zewnątrz widać tylko klapki (te dwie zewnętrzne), a dwie środkowe klapki działają jako wspomagacz. Stąd mocowanie „na sztywno” – są wychylane odpowiednio do wychylenia statecznika i zmniejszają siłę działającą na stery.

I jeśli to wszystko Wam opisuję to moim celem jest pokazanie, że ten samolot jest bardzo ładnie wymodelowany. Oczywiście – mógłbym to po prostu ocenić, ale myślę, że warto, żebyście wiedzieli z czego ta ocena wynika (a przy okazji mogę przemycić chwalenie się tym, że umiem na coś takiego zwrócić uwagę, wiec ta ocena może nawet mieć jakieś merytoryczne uzasadnienie).

Dobra, dość o trymerach, klapkach i pojedynczych prętach. Na co jeszcze zwróciłem uwagę?

Na przykład na to, że otwarcie kabiny powoduje automatyczne wyciągnięcie stopni, po których pilot może zejść (kabina jest dość wysoko). Zainteresowani konstrukcją podwozia zauważą detale zawieszenia i mechanizmu chowania podwozia.

Oczywiście wszystkie „standardowe” elementy, takie jak anteny (bardzo liczne w tym samolocie), trójwymiarowe światła, miotełki elektrostatyczne na końcach skrzydeł i steru kierunku, a także szczególiki mechanizmu klap i mocowania sterów są oddane. O tak dużych elementach jak rury wydechowe, przeciwwagi na sterach i klapki chłodnic nie ma nawet po co wspominać – są tam gdzie trzeba.

I wrażenie byłoby doskonałe gdyby nie cokolwiek niska rozdzielczość tekstur. Patrząc z kilkunastu metrów widać zarys nitowania blach i to jest fajny szczegół. Ale z bliska to wszystko się minimalnie rozmywa. To nie zarzut – tekstury dalej są porządne. Ale przy tej klasie modelu oczekiwałbym już tekstur na poziomie najbardziej zaawansowanych dodatków na rynku. Tu zatrzymano się w kategorii „dobre” – więc o ile imię samolotu należącego do CDF odczytamy z pewnym trudem, to szczegóły godła pod kabiną pilota już mi umykają.

Silniki

Dla osób bardziej zainteresowanych lotnictwem cywilnym ciekawostką będzie stosowanie silników o przeciwnym kierunku obrotów łopat. To rozwiązanie eliminuje „krytyczny” silnik czyli ten, który w razie awarii drugiego obraca się w niekorzystną stronę (w standardowym układzie z prawoskrętnymi silnikami krytyczny jest silnik prawy). Przeciwskrętne silniki stosuje się też rzadko w samolotach cywilnych (zwiększają koszty i czas obsługi), ale w samolotach wojskowych są bardziej popularne. Tu wyeliminowanie krytycznego silnika mogło być podyktowane tym, że samolot był trudny w pilotażu na jednym silniku i zastosowanie silnika kręcącego się w przeciwną stronę mogło uczynić go niesterownym w locie z dużym ładunkiem. Ciekawostką może być to, że w OV-10 w sytuacji awaryjnej można było zamontować dwa silniki o tym samym kierunku obrotów, ale wykorzystanie takich maszyn ograniczono do lotów dostawczych do miejsca naprawy.

Silniki OV-10 wykonanego przez Aerosoft należą do najlepszych silników turbośmigłowych jakie znajdziemy w FSX i P3D. Przede wszystkim prawidłowo symulowana jest temperatura pracy i ograniczenia jakie wynikają ze wzrostu temperatury wraz z wysokością. Z tego powodu OV-10 znacznie lepiej lata się na małej wysokości (do czego zresztą był stworzony). W przypadku długotrwałego lotu z przekroczoną dopuszczalną temperaturą – silniki mogą ulec uszkodzeniu lub zapalić się. Podobnie – uszkodzenia mogą być spowodowane przekroczeniem maksymalnego momentu obrotowego. To powoduje, że lot w Bronco wymaga stałego monitorowania wskaźników.

Na tym symulacja pracy silników się nie kończy – odtworzono rzeczywistą procedurę uruchamiania (wraz z możliwymi błędami i awariami podczas uruchamiania) oraz działanie instalacji ciągłego zapłonu w locie z występującym oblodzeniem (silniki mogą wygasnąć w takich warunkach jeśli ciągły zapłon nie jest uruchomiony).

Awariom silnika towarzyszy dym. Wykonano również wytwornicę dymu, w którą wyposażone były OV-10. Dym wykorzystywany był jako jeden ze wskaźników służących do oznaczania celów – zwykle rakieta z ładunkiem fosforowym oznaczała sam cel, a dymem w powietrzu „rysowano” najbardziej korzystną ścieżkę podejścia dla odrzutowców, które wykonywały atak. Dziś tak samo używa się generatora dymu przy wyznaczaniu podejść samolotów gaśniczych.

Instrumenty

Jednym z elementów, których często brakuje mi w samolotach w FSX / P3D są realistyczne wskaźniki. W niewielkim samolocie wskazówki na ogół są przyklejone do wskaźnika i nie poddają się żadnym drganiom ani wstrząsom. Czasem to poprawne. Czasem – tak po prostu łatwiej. Tutaj niektóre wskaźniki poddają się wibracjom samolotu. Wygląda to bardzo realistycznie.

Dodatkowo zwraca uwagę wskazówka prędkościomierza, która zaczyna drżeć kiedy samolot jest na granicy przeciągnięcia. To też realistyczne – opływ powietrza wokół rurki pitota jest w tej sytuacji zakłócony i wskazania są niepewne i zmienne.

Ciąg dalszy… wkrótce