PMDG 777 – pierwsze wrażenia

PMDG nie trzeba reklamować – to wyznacznik jakości, ale pewnie zastanawiasz się czy dla FSX można stworzyć samolot, który jest warty 120 dolarów ($89+$29). Można. Tak uważam po pierwszych tygodniach z 777.

777 linii KLM wraca z Tanzanii

777 linii KLM wraca z Tanzanii

Pierwsze, pierwsze wrażenie

Pierwsze wrażenia, czyli wstęp do recenzji – jeśli uważasz, że coś powinno być opisane szerzej – zajrzyj wkrótce – recenzja 777 będzie miała co najmniej 4 części i wszystko zostanie opisane szczegółowo.

Instrukcja

W sumie to instrukcje. W rozmiarze, którego jeszcze nie widziałem we Flight Simulatorze. 3979 stron instrukcji, checklist i poradników. Dobrze przeczytałeś – słownie trzy tysiące dziewięćset siedemdziesiąt dziewięć.

Konfigurator – centrum operacyjne

Samolotami PMDG zarządzamy przez „Centrum operacyjne” czyli zewnętrzny program służący do konfiguracji samolotów, aktualizacji, wgrywania dodatków (dźwięków i dodatkowych malowań), zarządzania malowaniami samolotów, itp.

To rozwiązanie jest świetne – nie trzeba kombinować z plikami cfg samolotu, żeby dodać nowe malowanie, nie trzeba też znosić 10 czy 20 zainstalowanych domyślnie, a zupełnie niepotrzebnych wersji w FSX, kiedy tak na prawdę używamy trzech. Lubię takie rozwiązania.

PMDG OP Center

 

Różnorodne wersje dostępne po jednym kliknięciu

No właśnie – skoro mam konfigurator to mogę sobie wybrać jakim 777 będę latał. Domyślnie instalowany jest jeden 777 w każdej wersji, którą mam – czyli 777-200, 777F i 777-300 w malowaniu PMDG. Zacząłem od wybrania kilku samolotów, które chciałbym mieć w FSX – Boeinga linii Air France, Delty, KLM, Qatar, Air New Zealand. Program automatycznie pobiera malowania i można wybrać spośród kilkudziesięciu możliwości.

Air France w St. Maarten

W kabinie

Wcześniej już studiowałem podręczniki 777, latałem zresztą innymi 777 dostępnymi dla FSX, także rozglądam się po znajomym otoczeniu i mogę skupić się na wrażeniach. Jest pięknie. Bardzo cenię sobie wygląd samolotów i w wielu recenzjach daję wyraz temu, że różne drobiazgi mi przeszkadzają. Tutaj nic takiego nie ma. Model wnętrza jest bardzo precyzyjny. Tekstury są ostre, a napisy czytelne. Również wyświetlacze są wykonane z bardzo dużą starannością. Już zdążyłem zaakceptować nieco pikselowate wyświetlacze w wielu samolotach (i w darmowym vasFMC), a tu widzę, że to nie jest konieczność – można zrobić ekrany, na których linie będą wyraźne, łuki – starannie poprowadzone i nie będzie widać tego co u innych wydawców mnie irytuje – czyli uproszczeń.

Kabina od strony wejścia

Niski plan

Dłuższą chwilę spędziłem konfigurując moją EZDOK Camera z tym kokpitem. To praktycznie obowiązkowy punkt programu w samolotach płatnych (jakoś w bezpłatnych EZDOK sam łapie kilka ujęć, a w płatnych często dostaję pustą konfigurację). Ale teraz zadowolony jestem mając przypisane do przycisków na joysticku widoki takie jak „oczami pilota”, „overhead”, „pedestal”, „MCP” i po dwa widoki w bok (których i tak niemal nigdy nie używam obracając głowę HATem). Niedługo szerzej rozpiszę jak można fajnie skonfigurować ten program – póki co jeszcze się go uczę.

Wracając do 777 – konfiguracja EZDOK to jak zwykle mała walka z niegramotnym programem, ale dzięki temu zajrzałem w różne przypadkowe miejsca, gdy szukałem dobrych pozycji kamery. Praktycznie wszędzie – zarówno tam gdzie patrzymy cały czas, jak i w miejscach gdzie zaglądamy rzadziej produkt utrzymuje jakość.

Z miejsca drugiego pilota

A to widzi kapitan

Boeing 777 PMDG jest samolotem nowym, choć widać lekkie ślady eksploatacji – niektóre elementy są lekko wytarte, ale nic nie wskazuje na brak szacunku użytkowników lub słabą obsługę i konserwację. To zresztą jest spójne z „charakterem” 777 – mamy bardzo nowoczesny samolot, którego obsługa jest w ogromnym stopniu zautomatyzowana. Duża ilość rys czy uszkodzeń nie współgrałaby z wizerunkiem profesjonalnego miejsca pracy w nowoczesnym samolocie. Choć pewnie za kilka lat, jeśli pojawi się jakiś 777 v2 to otrzyma również wersję „zużytą” (to taka analogia do informacji o 747v2, który ma być wkrótce wydany).

Ciekawostką w PMDG jest wykorzystanie różnorodnych ikonek kursora w zależności od miejsca, w którym trzymamy myszkę. PMDG korzysta z dwóch kolorów i pięciu kształtów „łapki”, która może poruszyć elementem. Trochę mi to przypomina doskonałe rozwiązanie stosowane domyślnie w XPlane. Tam gdzie mamy koło siebie dwa pokrętła, które dodatkowo można jeszcze przycisnąć – to bardzo pomocne. I tu dobrze będzie szerzej opisać ergonomię tego dodatku.

Ergonomia

Wygoda obsługi samolotu w FSX jest dla mnie szalenie ważna. W przeciwieństwie do prawdziwych pilotów nie dysponuję dwiema dłońmi, którymi mogę sprawnie chwytać, obracać, naciskać, przestawiać itd. tylko myszką, której ruchy i kliknięcia są substytutem. Od twórcy dodatku zależy czy ten substytut będzie dobry, czy będzie lichym „ersatzem”.

Poszukiwania optymalnego ujęcia – nie, tego nie zapisałem w EZDOK

O ikonkach kursora już wspomniałem – wypada więc powiedzieć jak działają. Łapka z wyciągniętym palcem oznacza możliwość przyciśnięcia. „Zwinięte” palce – ręka chwyciła coś, co można pociągnąć. Otwarta dłoń – można kręcić. Lewy przycisk myszy – w lewo / w dół. Prawy – odwrotnie. Nie tak dawno w jakiejś recenzji piekliłem się, że raz klikam prawym, raz lewym i nigdy nie wiem, który jest właściwy. Tu – żadnych wątpliwości! Jest jeszcze lepiej – te kursory mają dwa kolory (biały / szary). Jeśli jakieś pokrętło ma dwa pierścienie selektora – kursor będzie biały, kiedy najechałem na selektor podstawowy, a szary kiedy najechałem na drugorzędny.

Ergonomii ciąg dalszy. Jeśli klikniemy w ekran – otworzy się powiększony w panelu 2d. Niby oczywiste i powinno być standardem, ale ja się jakoś cieszę za każdym razem jak to rozwiązanie widzę – bo nie zawsze widzę.

Kolejny „standard”, który nie jest standardem – możemy wprowadzać dane do CDU za pomocą klawiatury. Proste – prawda? A jednak nie wszędzie możliwe i w Avro RJ strasznie się mordowałem wprowadzając trasę znak po znaku za pomocą myszki i klawiatury na CDU. Tutaj – jedno kliknięcie w linijkę scratchpad i można pisać.

Co-pilot jeszcze raz – afrykańskie podróże KLM

FMC podoba mi się również ze względu na sprawność transferu planów lotów z PFPX. Kilka kliknięć i trasa jest w komputerze pokładowym.

Wracając do klikania (przepraszam jeśli uważasz, że w tekście jest lekki chaos, ale to są prawdziwe pierwsze wrażenia – jedynie lekko uporządkowane notatki z kolejnych lotów) – w kokpicie zaprojektowano kilka dodatkowych miejsc, które można kliknąć, a które pozwolą wywołać akcję, normalnie uruchamianą jakimś przyciskiem na wolancie lub przepustnicy. Jeśli nie mamy możliwości zaprogramowania takiego przycisku (np. przycisku rozłączenia AP lub przycisku TO/GA) to wystarczy kliknąć w odpowiednią śrubkę na panelu. Sprytne.

Oczywiście ta śrubka ma odpowiedni tooltip (chmurkę z opisem, który pojawia się po najechaniu) więc jasne jest co się stanie jeśli klikniemy prawym, a co jeśli lewym przyciskiem myszy.

Menu samolotu

Jak w innych zaawansowanych płatnych samolotach – paliwem, ładunkiem (pasażerami) i akcesoriami zarządzamy z menu bezpośrednio w samolocie (nie ustawiajcie tego z panelu FSXa). Odpowiednie menu ukryto w CDU i można się do niego dostać również kiedy samolot jest wyłączony i „ciemny” po dłuższym naciśnięciu przycisku MENU.

Poza zarządzaniem paliwem i pasażerami można tutaj ustawić awarie (stan – awaria, naprawiony lub awaria „uzbrojona”), sterować drzwiami i lukami ładunkowymi a także instalacjami podłączonymi do samolotu (elektryka, sprężone powietrze do rozruchu silników, klimatyzacja zewnętrzna). Każde z tych przyłączy jest odpowiednio pokazane w widoku zewnętrznym! Jeśli zachodzi potrzeba przeprowadzenia prac serwisowych (wymiana płynów eksploatacyjnych, chłodzenie hamulców, wymiana opon) – również robimy to z menu.

Air France podłączony do prądu, klimatyzacji i powietrza rozruchowego

W menu można również zarządzać wypychaniem samolotu. Akurat ja to tylko wypróbowałem, a później przesiadłem się na wypychanie z programu GSX, ale opcja PMDG również jest ładnie wykonana (zawiera komunikaty głosowe i wymaga odpowiednich reakcji pilota).

Przed odlotem z St. Maarten

Z zewnątrz

Parafrazując Hitchcocka – zaczynamy od zachwytu, a potem jest tylko lepiej. To moje pierwsze poważniejsze zetknięcie z samolotami PMDG (wcześniej miałem okazję jedynie kilka razy wypróbować u kogoś 747, 737 i Jeatstreama) i nigdy nie przyglądałem im się szczególnie dokładnie z zewnątrz. Oczywiście – widziałem screeny i wiedziałem, że wygląd zewnętrzny ma się do innych samolotów pasażerskich mniej więcej tak jak wygląd samolotów A2A do innych general aviation. Mimo to – byłem zaskoczony.

Lufthansa na Maderze

KLM w Afryce

Z daleka największe wrażenie robi malowanie, a raczej cieniowanie i odblaski samolotu. Różnice w porównaniu do standardów rynkowych są subtelne, ale nie dają się przeoczyć. To pewnie tłumaczy ilość screenów z tymi samolotami na forach i w facebookowych grupach związanych z FSX.

Im bliżej ustawię kamerę tym większą uwagę zwracam na detale. Przy kołach zwracają uwagę szczegóły felgi, a od wewnątrz – wyraźnie widoczne hamulce. Spróbujcie wylądować bez odwracaczy ciągu i przegrzejcie te hamulce – będzie bił od nich czerwony blask. Wyraźnie widoczne są przewody podwozia i elementy zawieszenia kół.

Koła, klapy i silnik

Podobne ujęcie, ale na drugim końcu świata

Patrząc w górę widać mechanizm klap. Korzystając z EZDOK zrobiłem sobie spacer wzdłuż skrzydła oglądając je z obu stron. Widać przewody, prowadnice, popychacze. To już nie są klapy z kilkoma detalami tylko ładnie oddane elementy rzeczywistego samolotu.

Podobnie wyglądają silniki – można zajrzeć i z przodu i z tyłu – będzie widać elementy, które widzielibyśmy zaglądając do prawdziwego silnika.

Załadunek bagażu

Poza tym samolot jest przeważnie gładki – trudno się dziwić, w końcu to model bardzo opływowej maszyny. Włożoną pracę widać najlepiej na lotnisku, kiedy podłączymy zewnętrzne zasilanie i np. klimatyzację oraz otworzymy drzwi i luki. Tu muszę zrobić uwagę do tego co widzicie na screenach – wózki zaopatrzeniowe, schodki i taśmociągi to dodatek GSX, a nie 777.

W powietrzu

Jak lata

Najważniejsze na koniec czyli jak się tym 777 lata.

Przed ukończeniem tego tekstu przeleciałem dwukrotnie trasę z Polski na Maderę (i z powrotem) i wykonałem kilka lotów po Karaibach, po Polsce i dwa do Tanzanii. Dodatkowo – kilkanaście lotów wokół lotnisk dla treningu podejść i przyzwyczajenia do obsługi FMC.

Tym 777 można latać niemal nie dotykając wolantu i przepustnicy. Teoretycznie – jeśli ustawimy FMC na ziemi to autopilot zaprowadzi nas do lotniska docelowego i przy dobrych przyrządach – wyląduje, a potem zatrzyma samolot. Wszystko przy minimalnej ingerencji z naszej strony. Raz tak poleciałem i szczerze mówiąc – to są straszne nudy! Ale samolot spisuje się jak należy.

Piękna, czysta linia

W kilku lotach zacząłem kombinować z trasą – ćwiczyć wykonywanie wektorów, skrótów, holdingów oraz wznoszenia i zniżania na trasie. Jeśli znasz już ideę obsługi nowoczesnego FMC – powinieneś bez większych trudów dać radę. Mi to nie sprawiało większych kłopotów. Po lotach na Avro RJ / BAe 146 chwilę mi zajęło przyzwyczajenie się do sposobu wykonywania lotu po radialu lub w kierunku radiala, ale bez trudu znalazłem odpowiednią część instrukcji i teraz jestem zachwycony możliwościami.

Wśród afrykańskich traw

Najciekawsze dla mnie były jednak loty „z ręki”. Boeing 777, szczególnie wersja 200, ma opinię bardzo przyjemnego samolotu w locie i warto czasem odłączyć autopilota i wykonać podejście z widocznością całkowicie ręcznie. Ewentualnie skusić się na podejścia z okrążenia.

Bez większego zdziwienia powiem, że to samolot należący do „łatwiejszych” w pilotażu. Bez zdziwienia, bo w końcu tak był budowany i ma taką opinię, ale jednak – to wielka maszyna i (szczególnie przy 300 ze sporym ładunkiem) trzeba brać pod uwagę jej rozmiar i możliwości silników.

Animowane skrzydła

Boeing 777 był wprowadzany do służby kiedy w wieku szkolnym pożerałem wszystkie programy na temat lotnictwa, które udało się trafić w telewizji (informacja dla młodszych czytelników – w latach 90. nie miałem 400 kanałów w tym 30 popularnonaukowych). Do dziś pamiętam program o ultranowoczesnym 777, który miał niesamowite skrzydła, których elastyczność była większa niż we wcześniej budowanych samolotach.

Teraz mam tego 777 i uwielbiam obserwować w widoku zewnętrznym jak skrzydła poddają się naporowi powietrza podczas manewrów podejścia lub startu. Mam wrażenie, że jedynym samolotem z tak atrakcyjnie animowanymi skrzydłami, jaki znam z FSX, jest szybowiec Discus Aerosoftu.

Zaproszenie do recenzji

Wkrótce zaczną się pojawiać kolejne teksty poświęcone Boeingowi 777 PMDG. Planuję w tej chwili kilkuczęściową, nietypową recenzję. Nietypową, ponieważ chciałbym połączyć ocenę z opisem, a może nawet elementami poradnika. Zapraszam wkrótce.

Strona produktu – PMDG Boeing 777

Dodatki widoczne w tym tekście:

Na czarnym lądzie

Dziękuję za uwagę!