Aerosoft F-14X – recenzja – cz. 3 – przechwycenie

Czas coś zestrzelić. Para F-14 i niemal bezbronna ofiara – Tupolew Tu-22 w nierównym pojedynku nad oceanem. Test F-14 i dodatku TacPack.

Polować najlepiej parami

Wreszcie na pokładzie

Kołując na lotniskowcu trzymam złożone skrzydła. Jest ciasno! Po zajęciu miejsca koło katapulty rozkładam zaczep przy przednim podwoziu i skracam goleń. Nos Tomcata wyraźnie się opuszcza (to widać jedynie w modelu zewnętrznym – FSX zdaje się nie pozwala na takie manipulacje modelem z widoku kokpitu). Shift+I – personel pokładowy przypina F-14 do katapulty. Czas na przedstartową checklistę (opisuje skrótowo). Skrzydła – wyprostowane. Klapy – pełne. Sprawdzam działanie sterów – wszystkie wychylają się tak jak powinny. Przesuwam przepustnicę do przodu. Moc bojowa, potem dopalacz. Drążek do siebie. Można startować. Shift+Spacja – wózek katapulty ruszył, F-14 nabiera prędkości.

Gotowi do startu

Na dziobie USS Kitty Hawk

Deck Launched Intercept

Cel znajduje się na południowy-wschód od lotniskowca. Prawdopodobna odległość – 200 mil, ale w powietrzu nie ma żadnego Hawkeye’a – trzeba będzie znaleźć go samemu.

Misja w trybie „deck launched intercept” czyli przechwycenie z pokładu lotniskowca. Założenia (na podstawie realnej instrukcji) – wznoszenie z dopalaczem do 45000 stóp, a potem lot na przechwycenie z prędkością równą 1,8 prędkości dźwięku. Z czterema AIM-7 oraz dwoma zbiornikami mam paliwa akurat tyle, żeby przechwycić przeciwnika 240 mil od lotniskowca i wrócić. Jeśli zabawię dłużej niż 2 minuty w pobliżu przeciwnika – trzeba będzie wezwać tankowiec KA-6. Na wszelki wypadek szykują go do startu. (Aerosoft dołączył tankowiec AI – KA-6 wykorzystując model firmy Razbam, ja korzystam w lotach F-14 z niego lub przez TackPack bezpośrednio z KA-6 Razbamu – przypadkiem mam ten samolot od jakiegoś czasu).

coraz wyżej

Ciągle pracuje nad poprawnym zapisem drugiej maszyny w FS Recorder tak żeby skrzydła i dopalacz działały tak jak powinny

 

Wznoszę się szybko, w tym czasie z pozycji RIO ustawiam radar w tryb przeszukiwania impulsowo dopplerowskiego (Pulse Doppler Search).  Dostanę jedynie informację o namiarze i prędkości zbliżania, ale powinienem bez trudu wykryć cel na tle morza. Szukam w najmniej wydajnym zakresie – pełna szerokość skanowania pionowego i poziomego. Cel jest daleko i nie bardzo wiem gdzie – najpierw trzeba go umiejscowić w przestrzeni.

PD Search – górny ekran pokazuje kropkę – 20 stopni w lewo, zbliżanie – 1000 węzłów.

Do 35000 wznoszę się szybko, potem zwiększam prędkość – mniejsze podniesienie nosa pozwala też na lepszą pracę radaru – RIO łapie kontakt i nakazuje zakręt o 20 stopni w lewo. Rozpędzam F-14 do prędkości naddźwiękowej i wchodzę w cruise climb – tak najszybciej osiągnę cel, a RIO będzie mógł obserwować go cały czas na radarze.

W trybie PD Search cel to tylko kropka – początkowo 20 stopni w lewo, pozycja na górnym wskaźniku wyznacza prędkość zbliżania. Więcej z przeszukiwania dopplerowskiego się nie dowiem – trzeba przejść w tryb RWS – range while scan – dzięki temu określimy odległość od celu. Zanim zmienię tryb pracy radaru – zawężam pole przeszukiwania do +/- 20 stopni i skręcam w kierunku celu. W RWS widzę cel w górnej części skali radaru. Dookoła pusto – mogę więc poświęcić część możliwości radiolokatora i uzyskać dokładny odczyt – TWS – track while scan – radar będzie zapamiętywał pozycję celu, a po kolejnym przeskanowaniu przestrzeni porówna ją z nową i poda dokładną odległość, prędkość zbliżania i wysokość. 30000 stóp, cel przemieszcza się w prawo i co jakiś czas znika z radaru. Zmieniam pochylenie tak żeby wyeliminować kąt martwy anteny (przy dużej odległości mogą wystąpić luki pomiędzy pokryciem dla kolejnych stopni podniesienia).

RWS – mam odległość i zobrazowanie na dolnym wskaźniku

Poprawiam kurs Tomcata i dalej przyspieszam. 128 mil do celu. Pora się zapowiedzieć – póki co załoga bombowca wie jedynie, że na północny zachód od niej pracuje radar przeszukujący Tomcata. RIO zmienia tryb pracy na PD STT – impulsowo dopplerowskie śledzenie pojedynczego celu. Dla załogi bombowca to równoznaczne z namiarem radaru naprowadzającego rakiety. Radar drugiego F-14 pozostaje w trybach PD Search i RWS – na wszelki wypadek, gdyby w okolicy kręciło się więcej samolotów.

Konfiguruje maszynę do przechwycenia. Zbiorniki paliwa (puste) – odrzucone. Gdybym nie znalazł celu i zdecydował się na powrót na pokład – zostałyby, ale teraz przeszkadzają w nabieraniu prędkości. Tryb HUDa – A/A. Air to Air. Włączone „decluter” – na wyświetlaczu przeziernym będzie mniej elementów. Górny wyświetlacz – kamera systemu TCS – zaraz powinienem zobaczyć cel. Niestety symulacja tego urządzenia pozostawia wiele do życzenia – w rzeczywistości kamera TCS może znacznie powiększyć obserwowany obiekt pozwalając rozpoznać duży samolot z odległości kilkudziesięciu mil. W F-14X mamy słabe powiększenie, którego nie można zmienić. Akurat takie, żeby wyszły dobre screeny, ale przydatność taktyczna jest niska. Mimo wszystko mijając cel w odległości kilku mil będę mógł na ekranie rozróżnić typ samolotu. Póki co pozostaje nieznany, ale sygnał radaru odniósł skutek – zawrócił i oddala się.

Kreska oznacza, że radar bombarduje impulsami cel – taki namiar trudno zakłócić i raczej nie stracę go przez przypadkowe uniki celu, ale nie widzę nic innego.

4 AIM-7 ukryto pod kadłubem – najbardziej aerodynamiczne rozwiązanie

Master Arm jeszcze w pozycji Safe – uzbrojenie jest nieaktywne (przekreślona informacja GUN6 – wybrane działko, 600+ pocisków)

 

35 mil do celu, a ten zmienia kurs na północny. Będzie podejmował walkę? Zmniejszam moc i zmieniam kurs tak, żeby po zakręcie na północ znaleźć się za celem, z niewielką przewagą prędkości. Skrzydłowy, który przez cały lot trzymał się blisko teraz zwalnia i zatacza szerszy łuk. Ja nawiążę kontakt, drugi Tomcat ubezpiecza.

Wyświetlacz HUD zawiera precyzyjną informację o odległości od celu i prędkości zbliżania. Jedna i drugie maleją. Kiedy odległość spada do mili dookoła Tomcata pojawiają się pociski smugowe z działka zamontowanego na ogonie Tu-22. Pomimo celownika sterowanego radarem – niecelne. Dopalacz, przewrót przez skrzydło i samolot szybko wychodzi z zasięgu działek. W tym czasie drugi F-14 już odkłada poprawkę do wystrzelenia AIM-7. Fox One! Sparrow odpada od brzucha F-14, włącza się silnik rakietowy i pocisk leci prosto do celu. Po kilku strzelaniach Phoenixami zauważam to jako ciekawostkę – AIM-54 zawsze wznosi się, by na cel spaść niemal pionowo z góry, ale Sparrow nie jest tak wyrafinowaną bronią.

Unik w lewo

AIM-7 w locie do celu. HUD pokazuje gotowość do wystrzelenia kolejnej rakiety.

AIM-7 i Tu-22

Ostatnia sekunda

Splash one bandit

 

Teraz radar F-14 wysyła silne impulsy w stronę Tu-22. Po odbiciu od celu fale wychwytuje system naprowadzający AIM-7. Technika bardzo przestarzała i w bardziej dynamicznych warunkach zawodna, ale do zestrzelenia wykonującego powolne uniki bombowca w sam raz – echo jest potężne i pocisk nie ma wątpliwości gdzie się kierować. Wybuch jest mało spektakularny, ale i tak Tupolewa obejmują płomienie, przechyla się bez kontroli na skrzydło i nurkuje w stronę morza. Oba Tomcaty zataczają kręg nad miejscem zestrzelenia – żadnych spadochronów. Misja zakończona – można wracać na pokład.

Lot powrotny przy zużyciu paliwa na poziomie 5 tysięcy funtów na godzinę zajmuje 25 minut. Prowadzącemu zostaje rezerwa na kilka podejść do lądowania, skrzydłowemu nieco mniej, ale i tak nie trzeba się stresować. Niemal zawsze skrzydłowy zużywa więcej paliwa – ze względu na użycie dopalacza i hamulca aerodynamicznego dla utrzymania pozycji w formacji. Różnice nie są jednak wielkie.

Lot powrotny – zwracają uwagę skrzydła w pozycji 60 stopni – typowa pozycja dla lotu z prędkością przelotową

Zniżanie w stronę lotniskowca

Realizacja scenariusza

Lot zrealizowałem korzystając z F-14B Aerosoftu. Celem był Tu-22 wgrany jako tankowiec przez TacPack i ustawiony z panelu TP na mapie FSX. Lot drugiego F-14 dodałem po nagraniu pierwszego lotu FS Recorderem. Pociski wystrzelone przez Tu-22 niestety pozostają w wyobraźni.