IRIS Battlefield Airlifter – pierwsze wrażenia

Firma IRIS od dawna zapowiadała uaktualnienie swojego C-27j Spartan (później sprzedawanego pod nazwą Tactical Airlifter). Doczekaliśmy się – Battlefield Airlifter trafił do sklepów, a właściciele C-27j lub TA mogą go pobrać za darmo. Ci, którzy go jeszcze nie mają muszą wydać 30 dolarów australijskich. Czy warto? Obiektywnie – mam mieszane uczucia. Subiektywnie – kupiłem w promocji za $10 – to mój limit dla tego produktu – również po aktualizacji.

Wnikliwy czytelnik zauważy, że ten screen się już pojawiał - model zewnętrzny nie zmienił się.

Wnikliwy czytelnik zauważy, że ten screen się już pojawiał – model zewnętrzny nie zmienił się.

Pierwsze wrażenie

Pobrałem instalator Battlefield Airliftera (w tekście będę używał skrótu BA), zainstalowałem, od razu na próbę dodałem do niego swój repaint stylizujący C-27j na polską CASA 295 i… wszystko zadziałało – nowa „skóra” leży jak na starym. Model zewnętrzny nie zmienił się, co akurat jest ok – nie mogę mu nic zarzucić – typowo dla IRIS jest ładny. Taki trochę „eye candy” – z braku tłumaczenia nie wiem jak to określić. Ale na tle innych prezentuje się dobrze lub bardzo dobrze.

Zaglądam do kokpitu i tu jedyna zmiana, którą widzę w pierwszej chwili to brak menu opcji wyświetlanego po naciśnięciu jednej z dźwigni. To menu ukryto w FMC – w dodatku rozbudowano je. Z jednej strony – dostęp do niego stał się mniej wygodny, z drugiej – i tak się tego nie używa zbyt często, a dodatkowe opcje edycji modelu są ciekawe (można na przykład dodać lub odjąć radary lub uzbrojenie bez edycji pliku cfg).

Uruchamianie – czyli coś co należało poprawić

Klikam selektor napięcia, przestawiam go z wyłączonego w dowolną inną pozycję i grrrrrr – cały panel się rozświetla. To tak nie działa! To pokrętło służy tylko do wybrania wskazania na wyświetlaczu poniżej. Baterie samolotu w C-27j włączamy przełącznikiem znajdującym się obok. Niestety – w Battlefield Airlifter wyświetlacz nie działa, a przełącznika baterii w ogóle nie ma.

Reszta panelu elektrycznego to tylko ikonki, które można sobie zaklikać. Zresztą – i tak nie wszystko jest odwzorowane – niektóre przycisko-wskaźniki zostały zmienione na wskaźniki bez możliwości wciśnięcia. Powiązania z tym co się dzieje w samolocie – brak. Czyli tu bez zmian.

Już zacząłem przeczuwać, że cały ten Battlefield Airlifter mnie zawiedzie, ale w ciemnym tunelu pojawiło się światełko – zrobiłem testy bugów, które w C-27j potrafiły zawiesić systemy samolotu lub uniemożliwić uruchamianie – zostały poprawione. To dobrze.

Jednak bardziej wnikliwe testy odsłaniają problemy panelu BA. Paliwo dalej działa mocno przypadkowo. Poniekąd to rozumiem (otrzymałem z Iris wyjaśnienie) – system FSX ma określone tryby poboru paliwa i są one nie do przeskoczenia – np. w tej konfiguracji zbiorników nie da się równocześnie pobierać paliwa ze wszystkich zbiorników. Ok. Wyjaśnienie przyjęte. I szybkie sprawdzenie w podobnych maszynach. Leciwy C-130 Captain Sim pobiera paliwo ze wszystkich. Hmmm – cwaniaki napisali sobie C++ gauge zamiast zwykłej XMLowej (tylko tą obowiązują ograniczenia FSX). Szczerze mówiąc – uważam to (zachowanie CS) za standard na rynku jeśli ktoś się bierze za samolot z zaawansowanym systemem paliwowym i sprzedaje go za 30 AUD.

Jak na miłośnika różnych dziwnych zabaw przystało (patrz tekst o lataniu B-17 vfrów w Polsce) wyklikuję w panelu różne scenariusze. A na przykład – wyłączę pompy paliwowe. Silniki zamierają. Uuups. Przy pełnych zbiornikach silniki mogą być zasilane w paliwo grawitacyjnie – powinny działać. To może spróbuję crossfeedu. Działa (oczywiście dalej bierze paliwo najpierw ze zbiorników AUX, a nie ze wszystkich choć przy otwartych zaworach i uruchomionych pompach powinien ciągnąć z każdego zbiornika). No to spróbujmy crossfeed ze zbiorników głównych (pompy i zawory zbiorników AUX wyłączone/zamknięte). Uuups – paliwo dalej płynie z zamkniętych zbiorników AUX.

To nie recenzja ani test, więc wszystkich bugów szczegółowo opisywał nie będę – dodam tylko, że jest ich w panelu więcej. I to mi się nie podoba, choć widzę pozytywną zmianę od czasów C-27j, w którym błędów było więcej i były znacznie poważniejsze w skutkach.

Aaaa – dla mnie ważne – irytujące światełko Master Caution nie daje się wyłączyć kliknięciem. W realnym samolocie (w ogóle na ogół w realnych samolotach) to jest przycisk. W samolocie IRIS – tylko światełko.

Wyświetlacze – największe zmiany

Battlefield Airlifter otrzymał wyświetlacze i FMC przygotowane dla PC-21. I zastanawiam się jak oceniać ten krok i znów – mam do tego rozwiązania ambiwalentny stosunek. Pozytywne zmiany – zmiana wyeliminowała kilka błędów, które drażniły w starych wskaźnikach. Niby poważnego, ale czasem coś było nie tak. A to wskazania złe, a to źle podpisane, tu przełącznik częstotliwości nie działa, tam zużycie paliwa jest wzięte z kosmosu. To się poprawiło.

Co denerwuje to zrobienie tych wskaźników tak… do połowy. Wskaźnik prędkości ma skalę do 450 węzłów. Jak mniemam chodzi o możliwość wyświetlenia prędkości TAS lub prędkości nad ziemią. Ale przycisk SPD (jak mniemam, bo instrukcji brak przeznaczony do zmiany wyświetlanej prędkości) nie działa. Zostajemy więc ze wskaźnikiem, w którym połowa skali nie przyda się do niczego. Wskaźnik prędkości nad ziemią wywędrował na wyświetlacz nawigacyjny. Znów – ja tam lubię mieć porządek i lubię mieć prędkość nad ziemią na PFD. Całkiem przypadkiem tak jest też w C-27j. Tym realnym.

W ogóle sporo przycisków wokół PFD nie działa…

Wyświetlacz nawigacyjny to zapakowany w nową skórkę GPS FSX. Ok – nie oczekuję, że samolot za 30 dolarów będzie miał dedykowane FMC, więc tutaj nazwę to rynkowym standardem. Albo blisko standardu.

Wyświetlacz stanu silników/paliwa się poprawił. Nie podaje już danych z kosmosu (w każdym razie na pierwszy rzut oka tego nie robi).

Jak BA lata? SZYBKO! i ekonomicznie…

Jeśli coś mnie na dłuższą metę zniechęcało do C-27j to model lotu, czy dokładniej – oddanie mocy i ekonomii silników oraz oporu. Stary C-27j IRIS po prostu pędził przekraczając niezależnie od masy ładunku wszelkie prędkości jakie są osiągalne dla realnej maszyny. Wznosił się znacznie szybciej, operował na wyższym pułapie, a jeśli mu wyłączyć jeden z silników – nie był wiele gorszy. I jak jest teraz? Gorzej, może tak samo (czyli raz lepiej raz gorzej – ale niewiele w obie strony). W Battlefield Airlifter poprawiono tylko jeden aspekt latania C-27j – krótkie starty i lądowania. Tu muszę przyznać, że teraz mieści się w tych granicach jakie są podane dla rzeczywistej maszyny (stary C-27j potrzebował 2 razy więcej miejsca!).

Co się nie zmieniło, lub zmieniło na gorsze? Przede wszystkim pułap. Znów – to nie relacja z testów, więc tylko kilka wartości (relacja z testów będzie po wydaniu kolejnej nakładki – co ma nastąpić ponoć za miesiąc). Pułap osiągalny przy starcie z MTOW – 26000 stóp w realnym. No to jazda. Startuję airlifterem, wznoszę do 26000 i dalej mam sporą prędkość wznoszenia. Autopilot, idę po herbatę, żeby się nie nudzić, wracam, a to cudo właśnie przekracza 35 tysięcy stóp. Przy 40 tysiącach znudziłem się oglądaniem wznoszenia i wyłączyłem go. Na jednym silniku doszedł (masa edytowana w locie, przed wznoszeniem do MTOW) do 30 tysięcy stóp. Bardzo fajnie, ale po starcie przy MTOW na jednym silniku powinien osiągnąć… 12000.

Prędkość. W sumie to PRĘDKOŚĆ. To nie jest „transportowiec pola walki”. Jeśli szukacie jakiegoś samolotu wyścigowego – świetny wybór. Obciążony Spartan ma osiągać na 30tys. stóp 280 węzłów (TAS). Kto by się przejmował – przecież można wycisnąć z niego ponad 400. W sumie to w teście jest błąd metodologiczny – obciążony (start z MTOW) Spartan na 30 tysiącach nie da rady. Ten IRIS da i jeszcze pobije wszelkie rekordy prędkości dla Spartana.

No i zasięg. Szukacie czegoś do lotów przez Pacyfik? Świetny wybór. Przykładowy scenariusz – masa: 45 tysięcy funtów, wysokość: 30 tysięcy stóp, prędkość: 141 węzłów (KCAS czyli prędkości kalibrowanej – takie IAS poprawione o błąd prędkościomierza). C-27j powinien żłopać 1307 funtów paliwa na godzinę. Battlefield Airlifter weźmie 880 funtów. Czyli prawdziwy spali o połowę więcej. Im większa prędkość tym większa różnica – w tych samych warunkach przy 200KCAS realny pali o 70% więcej niż samolot IRIS.

Ja rozumiem, że oddanie tabel ustawień mocy jest trudne lub bardzo trudne. Nie oczekuję, że każdy produkt na rynku będzie działał jak B-17 A2A, którego ostatnio wspominałem – że jak ustawię ze instrukcją MP, obroty to prędkość będzie taka jak trzeba i spalanie będzie takie jak w instrukcji. To nie jest rynkowy standard.

Standardem jest to, że ustawienia mocy są gdzieś w okolicach (bliżej lub dalej) wartości realnych. FSX ma swoje ograniczenia i tylko nieliczne firmy piszą swoje dodatkowe oprogramowanie, które kontroluje to, czego FSX nie może. Ale IRIS Battlefield Airlifter znacznie odbiega nawet od liberalnego standardu rynkowego. Tu wręcz powstaje wrażenie, że developerzy IRIS prawidłowe osiągi zupełnie olali.

Ale tabele mocy to jedno. Battlefield Airlifter (podobnie jak IRIS C-27j / Tactical Airlifter) z daleka omija wszelkie ograniczenia osiągów – takie jak prędkość maksymalna, czy pułap maksymalny. Znów – totalna olewka.

Pisałem, że poprawiły się parametry lądowania na krótkich lotniskach. Wreszcie BA potrafi wystartować na odpowiednim dystansie i również na odpowiednim się zatrzymać. To ostatnie dzięki działającemu ciągowi wstecznemu. Jakoś w oryginalnym C-27j / Tactical Airlifter ciąg wsteczny został ograniczony do efektu dźwiękowego.

Na koniec – Battlefield Airlifter jest mistrzem zniżania na pole walki. W testach – zniżanie taktyczne na poziomie 6000 stóp na minutę (w ramach obowiązujących ograniczeń prędkości) było normą. Zniżanie do lądowania taktycznego z prędkością 5500 stóp na minutę (przy ograniczeniach dla prędkości wysuniętego podwozia) też nie było trudne. Fajnie – tylko ten realny zniża się maksymalnie z prędkością 4000 stóp na minutę (nie pomnę przy jakiej masie), a z wysuniętymi kołami i spoilerami powinien zniżać się z prędkością pionową 2500ft/min przy maksymalnej masie do lądowania.

Podsumowanie – żadne MLU, zwykły fix – 2 lata za późno

Battlefield Airlifter jest promowany przez IRIS jako Mid Life Upgrade C-27j. Firma podkreśla ilość nowych funkcji i to, że są oferowane użytkownikowi za darmo. Ok – dział marketingu może tak na to patrzyć.

Ja na to patrzę inaczej. Większość irytujących błędów w oryginalnym IRIS C-27j to wpadki programistów, którzy nie przeklikali całego panelu, żeby sprawdzić czy wszystko działa tak jak sobie zaplanowali (podkreślam – tak jak zaplanowali, a nie tak jak powinno). Podobnie sprawa się ma z ciągiem wstecznym, którego w oryginalnym produkcie brakowało – zwyczajnie nikomu nie chciało się sprawdzić czy faktycznie działa i napisać kod tak jak należy.

Przez ponad trzy lata, kiedy produkt był na rynku nikomu nie chciało się pochylić nawet nad najpoważniejszymi błędami – to świadczy o stosunku do klienta. Podobny stosunek – tym razem do realnego samolotu – IRIS demonstruje w obu produktach – tym oryginalnym i tym poprawionym. Instrukcje swoje, produkt swoje. Wszystko wskazuje na to, że tak już zostanie.

Jedyne co realnie „dostajemy” w nowym produkcie to inne wyświetlacza i konfigurator w FMC. Stare wyświetlacze mogły być ładniejsze, ale poza tym nic im nie dolegało (przy założeniu, że usunięcie podstawowych bugów odbędzie się przed wydaniem, a nie 3 lata po przez zastosowanie innego systemu). Czyli de facto – całe to MLU to konfigurator modelu.

Czy warto?

C-27j używałem dość intensywnie przez jakiś czas. To bardzo przyjemny samolot do latania. W dodatku bardzo ładnie wygląda. Po jakiś 2 miesiącach zaczął irytować ponieważ mi nie wystarcza to, że samolot fajnie lata. Lubię zaplanować lot i po lądowaniu sprawdzić czy dobrze policzyłem paliwo. Lubię jeśli samolot mnie ogranicza swoimi realnymi osiągami – no co tu dużo mówić – nie podoba mi się na dłuższą metę to, że po starcie załadowanym transportowcem ciągnę wolant do siebie, czekam aż prędkość wznoszenia sięgnie 7000 stóp na minutę i tak wznoszę do wysokości przelotowej (no chyba, że lecę na 30000 to odpuszczę trochę). Nie podoba mi się to, że jeśli sam nie pilnuję, żeby przepustnica była w dolnej połowie to samolot rozpędzi się do pierwszej kosmicznej. Ale to moje przypadłości – jeśli komuś to nie przeszkadza – polecam gorąco. Ja C-27j nawet sobie przemalowałem na casę polskiego lotnictwa, ale byłem już tak zniechęcony, że wykonałem w tym malowaniu może ze 2 loty.

Świadomość błędów

Te dwa miesiące kiedy latałem (nie jakoś szczególnie intensywnie – w końcu w ramach mocno ograniczonego czasu wolnego) C-27j przełożyły się na dokument opisujący znalezione błędy. Niektóre rzeczy zapisałem pod pisaną recenzję (nieopublikowana do dziś), niektóre miały posłużyć planowaniu paliwa i tras – kiedy już zauważyłem, że realne dane mogę wyrzucić do kosza. Liczący kilka stron dokument wysłałem do IRIS w nadziei, że wskazanie bugów przełoży się na ich rozwiązanie. Wszystkie stawiane tu Battlefield Airlifterowi zarzuty były opisane w tamtym tekście – wysłanym do IRIS jakieś 2 lata temu. Jeśli błędy nadal występują w takiej ilości – to świadomy wybór wydawcy.

For fun – z zastrzeżeniami

Mam w moim FSXowym hangarze kategorię samolotów „for fun”. Z tym, że niektóre są bardziej „for fun” (Cessna 185 Carenado), a inne mniej. IRIS C-27j mieści się w tej drugiej grupie. Rozumiem, że nie wszystkie samoloty muszą sięgać poziomu wyznaczonego przez kilka firm, które wskazują nowe i najlepsze rozwiązania. Ale są pewne granice dowolności. Uważam też, że do developera należy przetestowanie produktu przed wprowadzeniem go do sprzedaży – tutaj nie widzę śladu testów, bo nawet minimalnie bardziej złożone niż „o lata – to OK” powinny wykazać, że produkt nie jest gotowy. Teraz – po 3 latach – mamy update… i dalej jest średnio.

Kupiłem C-27j za 10 dolarów (w dodatku australijskich, a jeśli dobrze pamiętam kurs z 2011 – to wychodziło nawet mniej niż 10 amerykańskich). I to jest cena, za którą polecam ten samolot. Za wyższą… nie.

O recenzji, której nie ma

Z recenzją IRIS C-27j jest tak, że została napisana 2 lata temu. W sumie to nawet nie recenzja, tylko spis spostrzeżeń z lotu. To była bardzo zła recenzja, a ja lubię pozytywne wpisy, a w tym przypadku nie mogłem się zdecydować nad oceną – 2** (strata czasu) to za mało, bo pomimo bugów – samolot jest ładny i przyjemny, 3*** (for fun) wydawało mi się zbyt pozytywne przy ilości podstawowych błędów w systemach i osiągach. Zanim zdążyłem się określić – IRIS zapowiedziało Battlefield Airliftera. Stwierdziłem, że poczekam – może będzie lepszy materiał do recenzowania. I tak czekałem do marca 2014, kiedy ogłoszono, że BA jest dostępny dla klientów sklepu IRIS – klienci pozostałych sklepów mieli poczekać (niedługo) na zakończenie prac nad instrukcją. Poczekali do końca września. Tzn. poczekali na samolot – nowej instrukcji nie zauważyłem. Teraz zamierzam poczekać jeszcze na kolejną zapowiedzianą łatkę. Jak Battlefield Airlifter znów zostanie przez IRIS zapomniany – pojawi się recenzja.