Crash testy samolotów – dekady przed eksperymentem Discovery

Zastanawiasz się jak zachowuje się skrzydło w konfrontacji z drewnianym słupem? Jak rozpada się kadłub podczas uderzenia o ziemię? Co zostanie z samolotu po uderzeniu w betonową ścianę? Amerykanie przez ostatnie kilkadziesiąt lat sprawdzali to raz po raz. Zobacz na filmach, co dzieje się z samolotem podczas katastrofy.

W lipcu 1963 amerykańska Federalna Administracja Lotnicza wykonała pierwsze badanie zachowania samolotu podczas katastrofy. W specjalnie przygotowanym DC-7 miejsca pasażerów zajęły manekiny, a zbiorniki paliwa zalano wodą – tak by symulować masę i właściwości paliwa, ale jednocześnie uchronić samolot przed zniszczeniem pożarem i umożliwić prace nad szczątkami. Wewnątrz oraz wzdłuż całego pola crash testu rozmieszono kamery do nagrywania ujęć w zwolnionym tempie.

Próba miała jak najbardziej przypominać odnotowane w poprzednich latach zdarzenia, w których pasażerowie mieli szansę na przeżycie. Celem było wypracowanie metod podniesienia bezpieczeństwa i zwiększenia przeżywalności.

W drugiej części testu taki sam los spotkał samolot pasażerski Lockheed Constellation.

W obu przypadkach rozpędzone na ziemi samoloty trafiały najpierw w barierę ścinającą podwozie – nie wytrzymało w obu przypadkach, w drugim wybity w górę fragment podwozia ściął jeden ze stateczników pionowych. Następnie uderzyły kadłubem w piaszczystą muldę, a prawym skrzydłem w dwa słupy telefoniczne. Zewnętrzny słup (z perspektywy samolotu) w obu przypadkach odciął fragment skrzydła. Wewnętrzny – uderzając między silnikami w pierwszym przypadku rozpruł skrzydło i znajdujący się w nim zbiornik paliwa, a w drugim przypadku przeciął skrzydło. Lewe skrzydło zostało oderwane po zawadzeniu o ziemię w obu testach.

Kadłub – poruszając się uderzał w coraz wyższe muldy  pękając i łamiąc się w wielu miejscach.

Podkreśla się, że spektakularny pożar (pomimo zalania zbiorników wodą, silniki pracowały posiadając niewielki zapas paliwa) w momencie katastrofy trwa tylko przez kilka sekund.

Zanotowane w eksperymencie przeciążenia działające na załogę i pasażerów dochodziły do kilkudziesięciu g.

Kolejny test z użyciem samolotu pasażerskiego miał miejsce dwadzieścia lat później. NASA wraz z FAA wykorzystały Boeinga 720 (skrócona wersja rozwojowa 707) i w 1984 roku rozbiły zdalnie sterowany samolot na pustyni. Test nie udał się w pełni. Samolot uderzył w ziemię przechylony, znacznie odchylił się od osi lotu i spłonął w spektakularnej eksplozji. Nie pomogło to, że specjalna bariera, która miała rozciąć skrzydło trafiła na jeden z silników. Pożar rozprutego silnika natychmiast przeniósł się na rozcięty zbiornik paliwa. Pomimo użycia eksperymentalnego paliwa, które miało zmniejszyć rozległość pożaru – był potężny.

Eksperymenty zderzeniowe wykonano również na kilku niewielkich awionetkach. W tych przypadkach wystarczyło zawieszenie samolotu na odpowiedniej wysokości i zrzucenie go na uwięzi tak by uderzył pod określonym kątem. Zadziwiające jak wiele te samoloty potrafią znieść.

Nie może też zabraknąć eksperymentu, w którym wojskowy odrzutowiec uderza w betonową ścianę. Nie chodziło oczywiście o sprawdzenie odrzutowca tylko właśnie ściany. Myśliwiec F-4 rozpędził się do ponad 700 kilometrów na godzinę i uderzył w betonowy blok. Jedyne pasujące do sytuacji określenie, jakie mi przychodzi do głowy to „zdematerializował się„.