Następny skok ze 120 kilometrów

Kiedy Felix Baumgartner przekraczał prędkość dźwięku w swobodnym opadaniu, a Red Bull był przez moment najbardziej eksponowaną w mediach marką na świecie Richard Branson mógł się jedynie zastanawiać dlaczego jego kosmiczna firma i on sam nie zgarniają sławy. Teraz zasugerował, że Virgin może dołączyć do walki o rekordy ustanowione przez Baumgartner i Kittingera.

Richard Branson (zdjęcie: David Shankbone / CC)

Cztery dni po tym jak padł rekord prędkości swobodnego opadania Richard Branson na blogu linii Virgin wyjawił propozycję, jaką otrzymał w 2005 roku. Idea polegała na tym by rekordowy skok spadochronowy wykonać z Space Ship One – pierwszego w historii  prywatnego załogowego statku kosmicznego. Rok wcześniej SS1 wykonał kilka lotów, w których przekroczono granicę 100 kilometrów wysokości nad ziemią, wynosząc człowieka w przestrzeń kosmiczną.

Pomysłodawcy zakładali, że lot odbędzie się rozhermetyzowaną maszyną, w której zarówno pilot jak i skoczek będą przez cały czas ubrani w kombinezony kosmiczne. Po skoku wykonanym w apogeum trasy lotu, pilot miał doprowadzić statek bezpiecznie na ziemię.

Space Ship One (zdjęcie: Rokits XPrize gallery)

Space Ship Two podwieszony przez samolot, który wynosi go na wysokość startową (ok. 20km) (zdjęcie: Virgin Galactic / Mark Greenberg)

Realizację pomysłu pokrzyżowało (przynajmniej oficjalnie) przekazanie Space Ship One do Muzeum Lotnictwa i Przestrzeni Kosmicznej w Waszyngtonie.

Kończąc swoją wypowiedź Branson wspomniał o możliwości wykorzystania Space Ship Two do podobnego lotu.

Od jakiegoś czasu żadne wyzwanie nie zajmowało mnie. Mogło by być fajnie rzucić wyzwanie Red Bullowi” – zakończył swój wpis.

Spac Ship Two obecnie jest w fazie testów. Loty kosmiczne zaplanowane są na następny rok. Według Wikipedii 370 przyszłych pasażerów wpłaciło zadatek na miejsce w tych lotach. Wszystko wskazuje na to, że niedługo pojawi się platforma, z której będzie można spróbować skoku z przestrzeni kosmicznej. Czy czeka nas moda na kosmicznych spadochroniarzy? I czy ktoś powstrzyma zamiłowanie Richarda Bransona do ekstremalnych eskapad?